Reklama
Rozwiń
Reklama

Chińskie państwowe stoły skromniejsze

Kampania prezydenta Chin Xi Jingpinga przeciwko ekstrawagancjom urzędników państwowych wyludniła luksusowe restauracje i zmniejszyła sprzedaż drogich dań i napojów

Publikacja: 09.05.2013 12:51

Chińskie państwowe stoły skromniejsze

Foto: Bloomberg

Luksusowe restauracje i firmy dostawcze w Pekinie i innych miastach odczuły najbardziej kampanię nowego prezydenta podjętą w listopadzie mającą ograniczyć powszechną korupcję i złagodzić krytykę wystawnego trybu życia niektórych dygnitarzy.

W związku ze zmniejszeniem liczby oficjalnych przyjęć i bankietów mocno zmalała sprzedaż drogich smakołyków takich jak morskie ogórki czy małże abalone - narzekają dostawcy. Pod koniec kwietnia sieć restauracji Merrylin zamknęła swą flagową placówkę w zachodnim Pekinie, gdzie mieszczą się ministerstwa i urzędy centralne. Lokal miał 38 sal bankietowych, o łącznej powierzchni 4 tys. m2.

Restauratorzy i dostawcy ponoszą straty

- Musieliśmy ją zamknąć z powodu dużych strat. Trudno było utrzymać się, skoro restauracja zależała od wydatków rządowych - wyjaśnił jeden z szefów w Merrylin, Zhou Guihong. Około 130 osób, w tym także Zhou, straciło pracę.

Xiangeqing, pierwsza w Chinach prywatna grupa restauracyjna, która weszła na giełdę, poniosła w I kwartale stratę netto 68,4 mln juanów (11 mln dolarów) wobec zysku 46,2 mln rok temu.

Reklama
Reklama

Sektor cateringu osiągnął w I kwartale wzrost obrotów tylko o 8,5 proc. wobec 13,6 proc. w całym 2012 r. Sprzedaż dużych firm dostawczych zmalała o 2,6 proc. po wzroście o 12,9 proc. w ubiegłym roku - wynika z oficjalnych danych.

To z kolei miało wpływ na konsumpcję Chińczyków, handel detaliczny zanotował w I kwartale wzrost obrotów o 12,4 proc., a w całym 2012 r. miał 14,3 proc.

Wiele drogich restauracji oferuje teraz tańsze dania. Meng Kai, założyciel i szef sieci Xiangeqing zapowiedział w lutym, że zrezygnuje z luksusowego cateringu i zajmie się rynkiem masowym.

Spowolnienie w tym sektorze dotknęło także segment smakołyków, drogich alkoholi i papierosów - nieodłącznych składników oficjalnych bankietów.

Sprzedawcy owoców morza w dystrykcie Fengtai pod Pekinem mówią, że ceny morskich ogórków, kiedyś popularnych na bankietach i słynących z drożyzny - pikują w dół. - To dlatego, że nasz przywódca wydal przepisy mówiące, że urzędnicy rządowi nie mogą jeść czegoś takiego, albo dawać tego w prezencie - stwierdził hurtownik Zhu pokazując rękami stosy pudeł do oferowania suszonych morskich ogórków jako prezenty. Kiedyś sprzedawał jej po juanie za sztukę, teraz może tylko odkurzać je.

Jedzenie i picie w większym jest nieodłączną częścią kultury chińskich elit, bo zwykle o interesach rozmawia się i dobija targu przy stole.

Reklama
Reklama

Potrzebne reformy

Prezydent Xi uczynił z walki z korupcją naczelne zadanie swej ekipy, ostrzegł, że problem jest tak poważny, iż mógłby zagrozić istnieniu partii komunistycznej. - To kampania przeciwko rzucającemu się w oczy spożyciu. Będzie trwać w możliwej do przewidzenia przyszłości - uważa specjalista od chińskiej polityki na Chińskim Uniwersytecie w Hongkongu, Willy Lam.

Xi może być zmuszony do podjęcia śmielszych działań dla ograniczenia roli władz centralnych w gospodarce - przyczyny powszechnego szukania korzyści i korupcji. - To dobry start ale potrzebne są reformy. Nie przejmujemy się skutkami tej kampanii ograniczającymi gospodarkę - mówi główny ekonomista w rządowym think tanku, Chińskim Ośrodku Wymiany Międzynarodowej (CCIE), Xu Hongcai.

Większe spożycie prywatne

Kampania skromności w sektorze państwowym zwiększyła jednak optymizm, że w dłuższym czasie nastąpi wzrost spożycia przez chińskie rodziny. Walka z korupcją zmniejszy rozdęte spożycie instytucji państwowych, na które przypada około 15 proc. PKB, ale zwiększy wydatki państwa na niedofinansowane programy opieki społecznej.

To z kolei da zwykłym Chińczykom większą pewność w wydawaniu pieniędzy zamiast odkładania dużej części ich dochodów na koszty leczenia i inne doraźne problemy - uważają analitycy.

Reklama
Reklama

Spożycie rodzin w Chinach stanowi 35 proc. PKB, najmniej w dużych gospodarczo krajach, mniej niż połowę wydatków w Stanach. - W bliskim terminie jest to negatywne dla gospodarki, ale może być pozytywne w dłuższej perspektywie - ocenia główny ekonomista ds. Chin w JP Morgan Chase w Hongkongu, Haibin Zhu.

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama