Nigdy nie jest za późno ?– brzmi to jak banał. Sprawdźmy, ile możemy zgromadzić pieniędzy, jeśli nie jesteśmy ani młodzi, ani bogaci.
Pani Bogusia właśnie skończyła 50 lat. Nie ma kłopotów finansowych. Do tej pory nie myślała o oszczędzaniu na emeryturę. Teraz zaczyna się nad tym zastanawiać. Wie jednak, że przy jej zarobkach i obciążeniu bieżącymi wydatkami (na jej utrzymaniu są dwie córki studentki), a także uwzględniając przyzwyczajenia (lubi podróżować), nie odłoży więcej niż 100–200 zł miesięcznie. Pyta, czy jest sens w tak późnym wieku zacząć oszczędzać na emeryturę?
Ekonomiści są zgodni: jest sens, nie ma granicy wieku ani kwoty, kiedy oszczędzanie przestaje się opłacać. Jeśli od emerytury dzieli nas 10–15 lat, to nie uzbieramy dodatkowego świadczenia, ale możemy dzięki zaoszczędzonym pieniądzom zapewnić sobie trochę przyjemności lub więcej bezpieczeństwa finansowego.
– Wiek nie ma znaczenia dla decyzji, czy w ogóle oszczędzać. Jest natomiast istotny przy decydowaniu, w jaki sposób gromadzić pieniądze – zauważa Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Plus Banku. – Im dłuższy jest horyzont oszczędzania, tym większy powinien być udział inwestycji agresywnych (np. w akcje), które mogą dać wysoką stopę zwrotu, choć z drugiej strony są bardziej ryzykowne niż np. lokaty bankowe. Z kolei im krótszy jest czas, na który możemy zamrozić nasze fundusze, tym w większym stopniu powinniśmy wybierać inwestycje, które w razie potrzeby możemy szybko zamienić na gotówkę.
Konkretną propozycję oszczędzania dla naszej czytelniczki ma Piotr Soroczyński, główny ekonomista KUKE. – Z polecanych i dostępnych instrumentów, przy założeniu krótkiego czasu i umiarkowanych kwot, polecam dwa: lokatę bankową lub zakup co miesiąc jednej czy dwóch obligacji skarbowych (są po 100 zł) za pośrednictwem PKO BP.