W ciągu trzech miesięcy premier Dmitrij Miedwiediew diametralnie zmienił zdanie, co do upublicznienia zarobków szefów państwowych kolei, Rosneftu czy Gazpromu. W grudniu 2014 r podpisał rozporządzenie nakazujące szefom tych firm ujawnienie dochodów na stronach internetowych spółek. Do tego musieli przedstawić informację o dochodach żon i pełnoletnich dzieci.
Reakcją była odmowa Igora Sieczina (Rosneft) i Władimira Jakunina (koleje) publikacji takich informacji.
Teraz więc Miedwiediew podpisał rozporządzenie, w którym zdjął z szefów 23 państwowych firm obowiązek publikacji dochodów. Muszą to robić tylko władze przedsiębiorstw, w których skarb państwa ma 100 proc. udziałów.
Rzecznik premiera Natalia Timakowa wyjaśniła gazecie Kommersant, że szefowie spółek zwolnionych z obowiązku publikacji danych o zarobkach to "nie urzędnicy państwowi a biznesmeni'.
- Obecność skarbu państwa w kapitale spółki nie zmienia statusu firmy jako struktury komercyjnej - stwierdziła rzeczniczka.