W ciągu trzech miesięcy premier Dmitrij Miedwiediew diametralnie zmienił zdanie, co do upublicznienia zarobków szefów państwowych kolei, Rosneftu czy Gazpromu. W grudniu 2014 r podpisał rozporządzenie nakazujące szefom tych firm ujawnienie dochodów na stronach internetowych spółek. Do tego musieli przedstawić informację o dochodach żon i pełnoletnich dzieci.

Reakcją była odmowa Igora Sieczina (Rosneft) i Władimira Jakunina (koleje) publikacji takich informacji.

Teraz więc Miedwiediew podpisał rozporządzenie, w którym zdjął z szefów 23 państwowych firm obowiązek publikacji dochodów. Muszą to robić tylko władze przedsiębiorstw, w których skarb państwa ma 100 proc. udziałów.

Rzecznik premiera Natalia Timakowa wyjaśniła gazecie Kommersant, że szefowie spółek zwolnionych z obowiązku publikacji danych o zarobkach to "nie urzędnicy państwowi a biznesmeni'.

- Obecność skarbu państwa w kapitale spółki nie zmienia statusu firmy jako struktury komercyjnej - stwierdziła rzeczniczka.

Zarobki szefów państwowych spółek są gigantyczne. Dane mediów mówią o 2-3 mln dol. miesięcznie. Forbes ocenił zarobki Igora Sieczina na poziomie 50 mln dol. rocznie. Menadżer pozwał gazetę do sądu i wygrał we wrześniu 2014 r. Sąd Rejonowy w Moskwie uznał, że artykuły podające jakie dochody i bonusy wyciąga Sieczin z bycia szefem Rosneft, zniesławiły prezesa. Sędzia podkreślił też, że artykuły szkodziły reputacji menadżera poprzez m.in. podkreślanie jego skrytego charakteru, ręczne sterowanie.

Sąd uznał, że dziennikarze, którzy odmówili sądowi podania źródeł swoich informacji, w ogóle ich nie mieli a wszystkie dane zmyślili. Nie wiadomo na czym rosyjski sędzia oparł taki wywód, bowiem Rosneft odmawia publikowania danych o zarobkach i bonusach prezesa.

Według Forbesa Sieczin zarabia rocznie ok. 50 mln dol. (17 proc. od łącznych dochodów kierownictwa Rosneft), ma też wyciągać ze swojego stanowiska „dodatkowe dochody". Prezesowi nie spodobało się zdanie, że „planowo zabijał kapitalizm holdingu", oraz „koniec kariery państwowego działacza (był wicepremierem ds energetyki w rządzie Putina -red), dał Sieczinowi możliwość absolutnie legalnie zostać bardzo majętnym człowiekiem" - cytuje zaskarżone fragmenty gazeta Wiedomosti, którą także pozwał Sieczin. Tu nie spodobało mu się, że dziennik nazwał go „bardzo wpływowym", który odpowiada za swoją pracę tylko przed Władimirem Putinem. Od obu gazet Sieczin domagał się usunięcia spornych fragmentów i przeprosin. Nie wnosił natomiast roszczeń materialnych.

Średnia płaca w Rosji to w styczniu równowartość ok. 1900 zł a minimalna jest na poziomie 550 zł.

Autopromocja
CYFROWA.RP.PL

Jak cyfrowa rewolucja wpływa na biznes i życie codzienne

CZYTAJ WIĘCEJ