Wystąpienie Donalda Trumpa w szwajcarskim Davos trwało ponad godzinę. Jerzy Haszczyński zwraca uwagę, że było to przede wszystkim przemówienie o nim samym. – Mówił o tym, jak wielki jest Donald Trump, jak wiele mu się udało w ciągu pierwszego roku drugiej kadencji – podkreśla, dodając, że Davos stało się dla prezydenta USA sceną do mobilizacji własnego elektoratu przed wyborami połówkowymi do Kongresu.
Jednocześnie pojawił się wątek, który najbardziej niepokoi Europę – Grenlandia. Trump zapewniał, że nie użyje siły, ale jednocześnie jasno mówił o potrzebie „tytułu własności”. – „Nie, nie, nie użyję siły po to, żeby zdobyć Grenlandię”, co nie znaczy, że zrezygnował z jej zdobycia w całkiem dosłownym sensie – zauważa Haszczyński, wskazując, że retoryka złagodniała, ale cel pozostał ten sam.