Wystąpienie Donalda Trumpa w szwajcarskim Davos trwało ponad godzinę. Jerzy Haszczyński zwraca uwagę, że było to przede wszystkim przemówienie o nim samym. – Mówił o tym, jak wielki jest Donald Trump, jak wiele mu się udało w ciągu pierwszego roku drugiej kadencji – podkreśla, dodając, że Davos stało się dla prezydenta USA sceną do mobilizacji własnego elektoratu przed wyborami połówkowymi do Kongresu.
Jednocześnie pojawił się wątek, który najbardziej niepokoi Europę – Grenlandia. Trump zapewniał, że nie użyje siły, ale jednocześnie jasno mówił o potrzebie „tytułu własności”. – „Nie, nie, nie użyję siły po to, żeby zdobyć Grenlandię”, co nie znaczy, że zrezygnował z jej zdobycia w całkiem dosłownym sensie – zauważa Haszczyński, wskazując, że retoryka złagodniała, ale cel pozostał ten sam.
Czytaj więcej
Donald Trump zabrał głos na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. - Rok temu byliśmy martwym krajem, dziś jesteśmy krajem, którego gospodarka rozwi...
Donald Trump w Davos po raz pierwszy zdradził pasję do historii
Nowym elementem była trumpowska lekcja historii. Prezydent USA mówił o II wojnie światowej, Niemcach i Danii, próbując uzasadnić swoje roszczenia. – On odrobił jakąś lekcję czy ktoś coś mu podpowiedział, że taki wątek historyczny był w II wojnie – ocenia Haszczyński, zwracając uwagę, że pozornie anegdotyczny ton dotyczył spraw o fundamentalnym znaczeniu dla bezpieczeństwa Europy.
W tej narracji pojawia się też niepokój o konsekwencje presji na Danię. Haszczyński podkreślił, że nawet bez użycia siły Grenlandia pozostanie punktem zapalnym w relacjach transatlantyckich i wewnątrz NATO.
Trump dużo miejsca poświęcił również „zakończonym wojnom” i własnej roli jako globalnego rozjemcy. Wspominał o rozmowach z Putinem i konflikcie Armenii z Azerbejdżanem. – Prawie każde zdanie Trumpa wymagałoby takiej ramki, jaki jest kontekst, w jakim stopniu to jest prawda – zaznacza Haszczyński, studząc entuzjazm wobec tych deklaracji.
Czytaj więcej
Duński fundusz emerytalny AkademikerPension ogłosił plany sprzedaży do końca stycznia wszystkich posiadanych amerykańskich obligacji skarbowych. Zd...
Donald Trump chce uczynić Europę znowu wielką?
Trump Europę jednocześnie komplementował i ostro krytykował. „Europa zmierza w złym kierunku” – to zdaniem Haszczyńskiego stały element trumpowskiej mantry, łączącej wątki migracyjne, klimatyczne i ideologiczne. Wystąpienie w Davos miało jasno wyznaczyć, kto według Trumpa prowadzi Europę „nad przepaść”.
Symboliczne było też wskazanie konkretnych europejskich przywódców. Mark Rutte pojawił się jako przykład „tego dobrego”, który rozumie Trumpa i jego wizję NATO. „To ja uratowałem NATO, wymuszając zwiększenie wydatków przez państwa sojusznicze na obronę” – przypomina Haszczyński bardzo mocne słowa prezydenta USA, zwracając uwagę na dużą dozę przesady w tych twierdzeniach.
Z kolei Emmanuel Macron stał się symbolem europejskiego oporu wobec USA i flirtu z Chinami. – Towarzysze z Pekinu się nie zmienią – ostrzega Haszczyński, podkreślając, że krótkoterminowa gra przeciw Trumpowi może wciągnąć Europę w długofalową zależność od Chin.
Na koniec rozmówcy próbowali odpowiedzieć na pytanie, po co Trump w ogóle przyleciał do Davos. – Chodzi o ogólne wrażenie: „Ja, Donald Trump, zmieniam gospodarkę całego świata” – podsumowuje Haszczyński, wskazując, że stawką są nie tylko globalne ambicje, ale przede wszystkim wewnętrzna walka polityczna w USA i próba zdążenia z realizacją najbardziej kontrowersyjnych projektów, zanim skończy się czas niekontrolowanej władzy Trumpa.