W poniedziałek "Wall Street Journal" opublikował artykuł, z którego wynikało, że u dwóch członków delegacji ukraińskiej prowadzącej rozmowy z Rosją oraz u rosyjskiego oligarchy Romana Abramowicza, który miał pośredniczyć w doprowadzeniu do negocjacji między Rosją a Ukrainą, wystąpiły objawy otrucia.

Czytaj więcej

"WSJ" i Bellingcat: Abramowicz i dwaj negocjatorzy z Ukrainy mieli objawy otrucia

"Po spotkaniu w stolicy Ukrainy, u Abramowicza, który latał między Moskwą, Lwowem i innymi miejscami, w których odbywały się negocjacje, a także u co najmniej dwóch wysokich rangą członków ukraińskiej delegacji wystąpiły objawy obejmujące zaczerwienienie oczu, ciągłe i bolesne łzawienie oraz łuszczenie skóry na twarzy i dłoniach" - czytamy w "WSJ".

Kułeba, w rozmowie z ukraińską telewizją państwową, odnosząc się do tych doniesień stwierdził, że ostrzegł negocjatorów, aby "nie jedli ani nie pili niczego" w czasie rozmów z Rosjanami. We wtorek rozpocznie się kolejna runda negocjacji między Rosją a Ukrainą - tym razem rozmowy odbędą się w Stambule. 

Ktoś coś słyszał gdzieś, z jakichś źródeł - teraz jest tego mnóstwo

Dmytro Kułeba, szef MSZ Ukrainy

Kułeba mówił też, że radził negocjatorom, aby "unikali dotykania jakichkolwiek powierzchni". - To po pierwsze - stwierdził.

- Po drugie, wszystkie te historie - ktoś coś słyszał gdzieś, z jakichś źródeł - teraz jest tego mnóstwo, ponieważ wszyscy są spragnieni informacji, sensacji - dodał.

Z kolei doradca ukraińskiego prezydenta, Mychajło Podolak w kontekście artykułu "WSJ" stwierdził, że "jest wiele spekulacji, różnych teorii spiskowych".