Carpenter mówił o tym w czasie posiedzenia OBWE, w którym nie brała udziału Rosja. Jak dodał jeszcze 30 stycznia w pobliżu granic Ukrainy było ok. 100 tysięcy Rosjan.

100 tys.

Tylu rosyjskich żołnierzy znajdowało się w pobliżu granic Ukrainy 30 stycznia

- Te szacunki obejmują żołnierzy wzdłuż granicy, na Białorusi i na okupowanym Krymie, rosyjską Gwardię Narodową i inne formacje rozmieszczone na tych terenach - mówił dyplomata.

- To najbardziej znacząca mobilizacja wojskowa w Europie od czasu II wojny światowej. A jednocześnie Rosja jest dziś nieobecna w czasie ważnego posiedzenia (OBWE) i odmawia rzucenia dodatkowego światła na bezprecedensową rozbudowę swoich sił - ubolewał Carpenter.

Czytaj więcej

Holandia wyśle Ukrainie karabiny snajperskie i hełmy

Dyplomata mówił następnie, że Rosja "cynicznie próbuje przedstawić Ukrainę, NATO i USA jako agresorów, a w tym samym czasie rozmieszcza znaczne siły uderzeniowe grożąc inwazją sąsiadowi". - Następuje to po rosyjskiej inwazji i okupacji Gruzji w 2008 roku oraz inwazji i okupacji Ukrainy w 2014 roku - przypomniał.

- Jesteśmy świadomi, że Rosja zamierza stworzyć pretekst usprawiedliwiający inwazję na Ukrainę. Mamy doniesienia z różnych źródeł, które dostarczają szczegóły ws. wysiłków Rosji w celu sfabrykowania "ukraińskich prowokacji" i stworzenia narracji, która usprawiedliwi rosyjską inwazję - stwierdził Carpenter. Dodał, że Rosja może upozorować atak ukraińskiej armii lub ukraińskich sił bezpieczeństwa na "suwerenne terytorium Rosji" lub "przeciw rosyjskojęzycznej ludności na terenach kontrolowanych przez separatystów".