Od wtorku rosyjskie władze sygnalizują, że jednostki wojskowe, które zostały skoncentrowane w pobliżu granicy z Ukrainą, wracają do swoich baz po zakończeniu ćwiczeń.
Do baz - według oficjalnych informacji, przekazywanych przez rosyjski resort obrony - mają wracać m.in. czołgi i pojazdy opancerzone oraz żołnierze podlegli dowództwu Południowego Okręgu Wojskowego Federacji Rosyjskiej, którzy brali udział w ćwiczeniach na Krymie.
W środę pojawiła się też informacja, że do baz wraca sprzęt i żołnierze 1. Armii Pancernej, podległej dowództwu Zachodniego Okręgu Federacji Rosyjskiej.
Czytaj więcej
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył, że nie widzi żadnego wycofywania się wojsk rosyjskich z pozycji w pobliżu granic Ukrainy.
14 lutego minister obrony Rosji, Siergiej Szojgu, poinformował prezydenta Władimira Putina, że jednostki wojskowe biorące udział w ćwiczeniach organizowanych przez rosyjską armię, zaczynają wracać do swoich baz w związku z zakończeniem części ćwiczeń.
Tymczasem z USA płyną sygnały, że Waszyngton nie wierzy twierdzeniom Rosji, iż ta wycofuje swoje oddziały z rejonu granicy z Ukrainą.
Wysoki rangą przedstawiciel administracji USA, cytowany przez Reutera mówi, że "we wtorek rosyjski rząd informował, iż wycofuje swoje oddziały z granicy z Ukrainą...". - Ale my wiemy, że to nie jest prawda - dodał, nie przedstawiając jednak żadnych szczegółów, ani dowodów na swoje słowa.
Rosja zwiększyła swoją obecność wojskową wzdłuż granicy z Ukrainą o nawet 7 tysięcy żołnierzy
Przedstawiciel administracji USA mówił jedynie, że administracja Bidena ustaliła, iż "Rosja zwiększyła swoją obecność wojskową wzdłuż granicy z Ukrainą o nawet 7 tysięcy żołnierzy", z których wielu miało przybyć w rejon granicy w środę, 16 lutego.
Rozmówca agencji Reutera mówił też, że Rosja publicznie deklaruje gotowość do rozmów dyplomatycznych i twierdzi, że dokonuje deeskalacji, w czasie gdy w rzeczywiście "mobilizuje się do wojny".
We wtorek prezydent USA, Joe Biden mówił, że według szacunków USA w pobliżu granicy Rosji z Ukrainą stacjonuje już 150 tys. rosyjskich żołnierzy.
Przedstawiciel administracji USA, którego cytuje Reuters twierdzi, że USA nadal otrzymują informacje, z których wynika, że Rosja może "stworzyć fałszywy pretekst" do agresji przeciw Ukrainie "w każdej chwili".