Według Makieja dyplomaci odwołani z placówek w Europie zostaną skierowani tam, gdzie są bardziej potrzebni - np. do państw Wspólnoty Niepodległych Państw oraz - m.in. - do Chin i Indii.
MSZ Białorusi rozważa też otwarcie nowych placówek dyplomatycznych w Afryce, zwłaszcza w państwach, w których jest popyt na towary z Białorusi.
- Sytuacja w otoczeniu Białorusi radykalnie się zmienia, cały świat się zmienia, jest wiele wyzwań i zagrożeń, na które musimy odpowiedzieć, w tym wyzwań i zagrożeń dla naszego państwa - oświadczył minister Makiej uzasadniając reorganizację.
Po co utrzymujemy tam tylu dyplomatów, jeśli w ogóle z nimi nie handlujemy
- Białoruś jest poddana poważnej presji w związku z sankcjami. To odciska się na działaniach MSZ i naszych placówek zagranicznych. Widzimy, że liczba interakcji z naszymi dyplomatami zmniejszyła się. Dotyczy to głównie Europy Zachodniej - mówił szef MSZ Białorusi.
20 listopada prezydent Aleksander Łukaszenko nakazał premierowi Romanowi Gołowczence i szefowi administracji prezydenckiej, Igorowi Siergiejence, aby przeanalizowali oni kwestię obsady placówek dyplomatycznych Białorusi w Europie.
Czytaj więcej
Dwa rosyjskie bombowce dalekiego zasięgu, zdolne do przenoszenia broni jądrowej, patrolowały niebo nad Białorusią podczas sobotniej misji.
- Po co utrzymujemy tam tylu dyplomatów, jeśli w ogóle z nimi nie handlujemy - mówił wówczas Łukaszenko dodając, że również relacje polityczne między Białorusią a państwami Europy są ograniczone. Prezydent Białorusi proponował wówczas, by w każdym kraju Europy zostawić "jednego ambasadora i jednego asystenta ambasadora", którym wystarczyłoby "wynająć dwupokojowe mieszkanie".