Pieskow mówił też, że prawdopodobieństwo wybuchu nowego konfliktu na wschodniej Ukrainie pozostaje wysokie, a Moskwa jest zaniepokojona "agresywną retoryką Kijowa" i wzrostem intensywności działań, które Rosja ocenia jako "prowokacyjne".

Od kilkunastu dni USA, NATO i Ukraina wyrażają obawy, iż koncentracja rosyjskich wojsk w pobliżu granic Ukrainy może być zapowiedzią agresji Rosji przeciwko sąsiadowi. Rosja miała zgromadzić w pobliżu ukraińskich granic niemal 100 tysięcy żołnierzy.

Czytaj więcej

"Nie wiemy, czy Putin chce zaatakować". Blinken spotka się z Ławrowem

Rosja wielokrotnie zapewniała, że nie zamierza atakować Ukrainy, ale jednocześnie przedstawiciele władz w Moskwie wyrażają obawy, że to Ukraina przygotowuje się do działań militarnych przeciwko prorosyjskim separatystom w Donbasie.

W czwartek Pieskow, w rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że Moskwa jest "zaniepokojona możliwymi ruchami ukraińskiej armii na wschodniej Ukrainie". Kijów zaprzecza, jakoby planował siłowe działania w rejonie konfliktu z prorosyjskimi separatystami, który trwa od 2014 roku.

Rosja jest zaniepokojona możliwymi ruchami ukraińskiej armii na wschodniej Ukrainie

Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla

W 2014 roku Rosja dokonała też, nieuznanej przez społeczność międzynarodową, aneksji Krymu Teraz Pieskow stwierdził, że słowa prezydenta Zełenskiego, mówiącego o chęci odzyskania Krymu przez Ukrainę "oznacza, iż Kijów może sięgnąć po każdą opcję, w tym użycie siły w celu wkroczenia do rosyjskiego regionu".