Do ukraińskiej stolicy 22 sierpnia uda się kanclerz Niemiec Angela Merkel. Z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim porozmawiają o reanimacji porozumień mińskich i wojnie w Donbasie. Ale też o tym, jak Berlin zamierza reagować, jeżeli po uruchomieniu Nord Stream 2 Rosja jednak nie dotrzyma słowa i przestanie przesyłać gaz przez Ukrainę po upływie umowy w 2024 roku. Wizyta odchodzącej kanclerz dla Ukraińców ma też inny wymiar, gdyż 23 sierpnia odbędzie się inauguracja Platformy Krymskiej. To najważniejsza inicjatywa autorstwa rządzącego od dwóch lat prezydenta Zełenskiego. Co więcej, obywa się tuż przez 30. rocznicą ogłoszenia ukraińskiej niepodległości, którą nad Dnieprem będą obchodzić 24 sierpnia.

Merkel również została zaproszona do udziału w inauguracji Platformy Krymskiej, ale na razie nie potwierdziła swojego udziału. Wiadomo jedynie, że Berlin dołączył do inicjatywy i wyśle tam swoich ludzi. Swoją delegację wyśle również Joe Biden, będą również przedstawiciele Francji i Wielkiej Brytanii. Ukraiński MSZ podaje, że udział w imprezie potwierdziło już 37 państw, ale krajów i nazwisk uczestników nie zdradza. Na razie można jedynie stwierdzić, że przywódców państw wyśle nad Dniepr Polska i państwa bałtyckie. Czy zrobią to kraje starej Europy, wciąż pozostaje pod dużym znakiem zapytania.

– Obecność przywódców jest ważna, ale najważniejszy jest dla nas sam fakt powołania tej inicjatywy i to, że do udziału w niej dołączyło tak dużo krajów. Podobnych imprez nie było na Ukrainie, odkąd ogłosiliśmy niepodległość – mówi „Rzeczpospolitej" Wołodymyr Fesenko, znany ukraiński politolog. – Chodzi o utworzenie stałej placówki międzynarodowej, poprzez którą Ukraina będzie walczyła o odzyskanie Krymu i koordynowała te działania z partnerami międzynarodowymi. Placówki, dzięki której będziemy walczyć o prawa naszych obywateli, w tym Tatarów krymskich, prześladowanych na półwyspie.

Szef rosyjskiej dyplomacji, komentując inicjatywę Kijowa, nie krył irytacji. – Za tydzień odbędzie się kolejny sabat – Krymska Platforma, gdzie Zachód będzie kontynuować popieranie neonazistowskich i rasistowskich nastrojów współczesnych władz ukraińskich – mówił Siergiej Ławrow, cytowany przez Ria Nowosti.

– To nie ma najmniejszego znaczenia – mówi „Rzeczpospolitej" Fiodor Łukjanow, czołowy rosyjski ekspert ds. międzynarodowych i szef wpływowej Rady ds. Polityki Zagranicznej i Obronnej. – Nic więcej nie mam do powiedzenia – ucina temat.

W Kijowie zaś twierdzą, że rosyjska dyplomacja od początku sabotowała inicjatywę, dlatego lista uczestników jest utajniona. – To nie podoba się Rosji, która stawia opór, a czasem nawet stosuje groźby wobec przedstawicieli poszczególnych państw. Wywołuje to histerię okupantów, którzy znajdują się bezpośrednio na Krymie – mówi „Rzeczpospolitej" Mychajło Podoliak, doradca w biurze prezydenta Zełenskiego. Sugeruje, że poprzednie władze w Kijowie zaniedbały temat na arenie międzynarodowej. – Gdy po wygranych wyborach Zełenski zaczął poruszać temat deokupacji Krymu, spotkaliśmy się ze zdziwieniem, wielu zagranicznych przedstawicieli myślało, że odłożyliśmy ten temat.