Argumentację tę SO w Olsztynie podzielił w całości, a ponieważ powódka ma stałe miejsce zamieszkania i ośrodek życiowych interesów na terytorium Polski, zaś treść, która miała naruszyć jej dobra osobiste, zamieszczona została w Internecie na witrynie dostępnej również w Polsce przyjęto, że sąd polski ma jurysdykcję do rozpoznania tej sprawy.
Przechodząc do merytorycznej oceny pozwu olsztyński sąd uznał, że wartości przywoływane przez powódkę w postaci tożsamości i godności narodowej mogą zostać uznane za dobra osobiste w rozumieniu art. 23 Kodeksu cywilnego. Zdaniem sądu poczucie przynależności narodowej oraz duma z takiej przynależności bezspornie mieszczą się w powszechnie i społecznie akceptowanym zestawie wartości, które mogą stanowić ważny element stanu świadomości i uczuć człowieka. Świadczy o tym chociażby liczba rozmaitych świąt narodowych we wszystkich krajach świata i najczęściej oficjalny charakter ich obchodów. O ile zatem wartości te są wyznawane i kultywowane przez zainteresowaną osobę, należy je uznać za jej dobra osobiste podlegające ochronie przewidzianej w Kodeksie cywilnym.
Dalej sąd musiał rozważyć, czy użycie określeń „polski" w odniesieniu do nazistowskich obozów zagłady w Sobiborze i Treblince rzeczywiście naruszyły tożsamość i godność narodową powódki. W tym kontekście wskazano, że określenie to było nieprawdziwe z tego względu, że użyte bez bliższego wyjaśnienia sugeruje nie tylko geograficzne położenie tych obozów, ale również odpowiedzialność Polaków, czy też polskich władz, za ich powstanie, prowadzenie i skutki działalności – co w sposób oczywisty i podkreślany również przez stronę pozwaną - nie jest zgodne z prawdą. Co więcej, użycie takich sformułowań w ocenie sądu powinno również spotykać się z reakcją piętnującą tego typu błędy, nieścisłości, czy przekłamania, przy czym winna to być reakcja prowadząca do uwrażliwienia na problem i wyjaśnienia faktów zgodnie z prawdą historyczną.
Trzeba być "ofiarą" wypowiedzi
Odnosząc się do zasadności roszczeń olsztyński sad wskazał, iż podziela kierunek wykładni przepisów art. 23 i 24 kc, zgodnie z którym dla „ustalenia, że doszło do naruszenia dobra osobistego, jako dobra indywidualnego, nierozerwalnie związanego z konkretną osobą, konieczne jest stwierdzenie bezprawnego zachowania się podmiotu dobro to naruszającego, dającego się zindywidualizować przeciwko osobie ubiegającej się o udzielenie jej ochrony" (wyrok Sądu Najwyższego, sygn. II CSK 1/13). – Oznacza to, że w przypadku twierdzeń dotyczących grupy większej liczby osób, osoba wchodząca w skład takiej grupy może domagać się ochrony swoich dóbr osobistych tylko wówczas, gdy jest możliwe ustalenie, że twierdzenia, z którymi wiąże ich naruszenie, dotyczyły również jej osoby, a okoliczności, w których zostały podniesione kwestionowane twierdzenia lub wypowiedzi, pozwalają ich adresatom zidentyfikować tę osobę jako należącą do określonego kręgu podmiotów, przez co staje się ona niejako „ofiarą" danej wypowiedzi – wyjaśnił sędzia SSO Przemysław Jagosz.
W konsekwencji, sąd wskazał, iż z obiektywnego punktu widzenia żadna z kwestionowanych publikacji w żaden sposób nie odnosiła się do powódki, a w oparciu o żaden z tych tekstów, osoba je czytająca nie mogłaby przypisać jej odpowiedzialności za powstanie i działalność niemieckich obozów zagłady w Sobiborze lub Treblince, a taki wniosek doprowadził sąd do oddalenia powództwa.