Z danych zebranych w Manaus, w brazylijskim stanie Amazonas, gdzie po raz pierwszy wykryto wariant P.1 wynika, że tzw. brazylijski wariant koronawirusa, który dotarł już do co najmniej 37 państw świata, jest od 1,7 do 2,4 razy bardziej zakaźny niż wcześniejsze szczepy wirusa.

Wariant ten zawiera wiele genetycznych mutacji w porównaniu z wcześniejszymi szczepami, w tym 10 zmian w obrębie tzw. białka kolca, którym koronawirus łączy się z komórkami zainfekowanego organizmu.

Trzy z tych zmian pozwalają silniej wiązać się z komórkami organizmu i unikać odpowiedzi układu odpornościowego.

Badacze nie mają pewności czy większa zakaźność wariantu P.1 wynika z tego, że wirus szybciej namnaża się w organizmie człowieka, czy z tego, że zakażenie tym wariantem trwa dłużej.

Nowe badania wskazują, że osoby, które przeszły zakażenie wcześniejszym szczepem koronawirusa mają od 54 do 79 proc. ochrony przed wariantem P.1 (gdzie 100 proc. to ochrona przed wcześniejszymi szczepami - red.).

Oznacza to - jak podkreślają badacze - że reinfekcja wariantem P.1 jest możliwa.

Badacze nie są pewni czy wariant P.1 jest bardziej zjadliwy niż wcześniejsze szczepy - wzrost śmiertelności w Manaus po jego pojawieniu się może wynikać z większej zjadliwości, ale także z przeciążenia tamtejszego systemu ochrony zdrowia dużą liczbą zakażeń.