Po tym, gdy kilka dni temu Słowacja zakupiła 2 mln dawek rosyjskiej szczepionki Sputnik V, rząd Igora Matoviča znalazł się na granicy rozpadu. Decyzja premiera i szefa resortu zdrowia wywołała kontrowersje. Zaprotestowały dwie mniejsze partie, które są częścią kruchej koalicji, rządzącej krajem od roku. Bo rosyjska szczepionka nie ma razie certyfikatu Europejskiej Agencji Leków (EMA). W lutym w agencji mówiono, że Rosja w ogóle nie zwracała się z prośbą o certyfikację, ale w Moskwie przekonują, że zrobili to jeszcze w styczniu. Mimo tych problemów Sputnik V dotarł już na Węgry, a ma trafić też do Czech oraz Chorwacji.