Test serologiczny - czyli taki, jaki będzie można kupić od 15 marca w "Biedronce", a wkrótce również w "Lidlu", pozwala zdobyć informację czy nasz układ odpornościowy wyprodukował przeciwciała IgG i IgM przeciwko koronawirusowi. Innymi słowy przeprowadzając go dowiemy się czy w ostatnim czasie mieliśmy kontakt z koronawirusem SARS-CoV-2 lub - opcjonalnie - czy po szczepieniu na COVID-19 pojawiły się już u nas przeciwciała zapewniające nam ochronę przed zakażeniem.

Sama firma Prima Lab, na swojej stronie podkreśla, że testy na przeciwciała świadczące o kontakcie z koronawirusem "wskazują jedynie na obecność przeciwciał na SARS-cov-2 w próbce i nie powinny być wykorzystywane jako jedyne kryterium diagnozowania zakażenia SARS-CoV-2".

Firma pisze też, że "wynik uzyskany za pomocą tego testu powinien być analizowany w połączeniu z innymi wynikami badań klinicznych i testów laboratoryjnych".

Warto też zwrócić uwagę, że test nie wskaże nam jak wiele przeciwciał mamy we krwi, więc nie pozwoli też na ocenę tego na ile chronią nas one przed COVID-19. Test daje odpowiedź jedynie na pytanie czy takie przeciwciała we krwi się znajdują.

Przeciwciała IgM i IgG pojawiają się ok. tygodnia po rozwinięciu się zakażenia, przy czym te pierwsze pojawiają się wcześniej a ich poziom dość szybko spada po powrocie do zdrowia. Przeciwciała IgG utrzymują się we krwi dłużej. 

Jak więc interpretować wynik domowego testu na przeciwciała?

Po pierwsze - wynik negatywny nie daje nam praktycznie żadnej informacji. Nie świadczy on o tym, że nigdy nie mieliśmy kontaktu z koronawirusem SARS-CoV-2 - a jedynie, że nie mieliśmy go w ostatnich kilku miesiącach. Taki wynik może uzyskać np. osoba, która przeszła COVID-19 wiosną 2020 roku. Wynik ten nie oznacza również, że obecnie nie jesteśmy zakażeni koronawirusem - jeśli do zakażenia doszło niedawno w naszej krwi może jeszcze nie być przeciwciał.

A jak interpretować wynik pozytywny? Jeśli test wykaże obecność jedynie przeciwciał IgM lub zarówno przeciwciał IgG i IgM oznacza to, że z koronawirusem mogliśmy mieć kontakt stosunkowo niedawno, ale nie oznacza to wcale, że infekcja u nas wciąż trwa. Taki wynik testu może być przesłanką do kontaktu z lekarzem jeśli obserwujemy u siebie symptomy zakażenia.

Brak przeciwciał IgM przy obecności przeciwciał IgG jest wskazaniem, że z koronawirusem mieliśmy kontakt, ale prawdopodobnie miało to miejsce pewien czas temu. Nie oznacza to jednak, że jesteśmy odporni na reinfekcję - po pierwsze, jak zostało wskazane wyżej, test nie wskazuje jaki jest poziom przeciwciał, po drugie - jak wykazują badania przeprowadzane w ostatnim czasie na świecie - niektóre warianty koronawirusa są w stanie "wymknąć się" przeciwciałom wytworzonym po kontakcie z oryginalnym szczepem (tak jest np. z wariantem południowoafrykańskim - B.1.352, czy brazylijskim - P.1).

Testów serologicznych, które będą dostępne w "Biedronce" i "Lidlu" nie należy też mylić z szybkimi testami antygenowymi, które pozwalają wykrywać zakażenie koronawirusem (choć są mniej czułe niż testy PCR). Testy antygenowe wykrywają bowiem specyficzne dla wirusa białka powstające w trakcie jego replikacji, a więc ich pozytywny test jest wskazaniem, że przechodzimy zakażenie koronawirusem (choć wymagane jest jeszcze potwierdzenie go wynikiem testu PCR wykrywającego w próbce materiał genetyczny wirusa). Testy antygenowe są nieco droższe niż testy serologiczne - komercyjnie w Polsce można je wykonać w prywatnych placówkach medycznych za ok. 150 zł.