Po raz ostatni szybciej Polska rozwijała się w 2011 r. Wtedy PKB urósł aż o 5 proc. Ubiegły rok, jak wynika z wstępnych szacunków GUS, przyniósł jednak wyraźną poprawę koniunktury względem 2014 r., gdy gospodarka urosła o 3,3 proc. Pozwolił też Polsce utrzymać status jednej z najbardziej dynamicznych gospodarek Unii Europejskiej. W naszym regionie lepszy wynik odnotowały w ub.r. prawdopodobnie tylko Czechy, a podobny Rumunia. Na zachodzie Europy szybciej rozwijają się Irlandia i Malta.
Przyspieszenie na ostatniej prostej
Ekonomiści, którzy średnio rzecz biorąc, oceniali, że PKB powiększył się w ub.r. o 3,5 proc., zwracają uwagę na dość zdrową strukturę wzrostu gospodarki.
Jej głównym napędem były wydatki gospodarstw domowych, które zwiększyły się o 3,1 proc., w porównaniu z 2,6 proc. rok wcześniej. W efekcie konsumpcja dodała do tempa wzrostu PKB 1,8 pkt proc., po 1,5 pkt proc. w 2014 r. Z kolei wymiana handlowa z zagranicą dołożyła do wzrostu PKB 0,3 pkt proc., podczas gdy rok wcześniej odjęła 1,5 pkt proc. Zmiana wynika z tego, że import rósł wolniej niż eksport.
Pewnym rozczarowaniem może być wyhamowanie tempa wzrostu inwestycji z 9,8 proc. w 2014 r. do 6,1 proc. w 2015. Wpływ tego czynnika na dynamikę PKB zmalał z 1,8 do 1,2 pkt proc. Wcześniej jednak przez dwa lata z rzędu inwestycje się kurczyły i obniżały tempo wzrostu gospodarki.
Ze względu na to, że inwestycje zwyżkowały w ub.r. szybciej niż gospodarka, ich udział w PKB zwiększył się według szacunków GUS do 20,2 proc. z 19,6 proc. w 2014 r. W poniedziałek wicepremier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że do końca lutego rząd przygotuje założenia ustawy proinwestycyjnej, która ma podbić ten wskaźnik do 25 proc. PKB.
Limit prędkości
Ubiegły rok był tak udany m.in. dzięki wyraźnej poprawie koniunktury w ostatnim kwartale. Na podstawie całorocznych danych GUS ekonomiści szacują, że PKB urósł wówczas o 3,8 proc. rok do roku w porównaniu z 3,5 proc. w III kwartale. – Rząd PiS wystraszył rynki finansowe, ale jak dotąd nie zaszkodził gospodarce – skomentował te dane William Jackson, ekonomista z brytyjskiej firmy analitycznej Capital Economics.
W tym roku, jak sugeruje mediana prognoz ekonomistów, wzrost PKB powinien być podobny do ubiegłorocznego. – Osiągnięte w 2015 r. tempo wzrostu było solidne i zbliżone do maksimum, jakie możemy osiągnąć przy obecnej strukturze gospodarki – zauważyła Urszula Kryńska, ekonomistka z Banku Millennium. Instytut Ekonomiczny NBP na około 3 proc. szacuje w tym roku tzw. potencjalne tempo wzrostu PKB, czyli teoretyczny „limit prędkości", wynikający m.in. z trendów demograficznych, akumulacji kapitału i zmian produktywności.
W ustawie budżetowej na 2016 r. rząd założył jednak, że gospodarka powiększy się o 3,8 proc. – Rządowa prognoza jest optymistyczna, ale nie niemożliwa do spełnienia – uważa Kryńska. Problem w tym, że nawet jeśli rzeczywiście uda się tak pobudzić gospodarkę, to struktura jej wzrostu będzie w tym roku gorsza niż w ubiegłym.
Ekonomiści zgodnie przewidują, że za sprawą poprawiającej się sytuacji na rynku pracy (w grudniu stopa bezrobocia wzrosła ze względów sezonowych do 9,8 proc. z 9,6 proc. w listopadzie, ale w całym 2015 r. spadła o 1,6 pkt proc.), ale też programu 500+, w tym roku przyspieszy wzrost wydatków gospodarstw domowych. To przełoży się na szybszy wzrost importu, tymczasem wzrost eksportu może wyhamować z powodu wysokiej bazy odniesienia w porównaniach rok do roku oraz zawirowań w globalnej gospodarce. Wpływ handlu zagranicznego na wzrost PKB może być w efekcie ujemny. Tempo wzrostu inwestycji powinno się utrzymać na poziomie zbliżonym do ubiegłorocznego, ale wiele zależy od tego, jak wzrost obciążeń banków (podatek i koszty przewalutowania kredytów) przełoży się na akcję kredytową.
Moody's ostrzega przed pogłębieniem deficytu
Tempo wzrostu polskiej gospodarki będzie w tym roku prawdopodobnie niższe, niż zakłada rząd (3,8 proc.). To stwarza ryzyko, że deficyt budżetowy znajdzie się powyżej 3 proc. PKB (rząd planuje 2,8 proc.), na co zwróciła we wtorek uwagę agencja Moody's. – Oczekujemy, że Moody''s wkrótce zmieni perspektywę naszego ratingu z pozytywnej na negatywną, a być może obniży sam rating, tak jak 15 stycznia agencja S&P – powiedział Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Plus Banku. Obecnie Moody's ocenia wiarygodność kredytową Polski na A2 – to w jej skali szósty stopień. W S&P przed obniżką Polska miała ocenę AA-, co było siódmym stopniem.