Jak podała w czwartek zajmująca się ubezpieczaniem należności spółka Euler Hermes, w styczniu upadło 48 przedsiębiorstw. To o przeszło jedną piątą mniej niż w tym samym miesiącu rok wcześniej. Firmy, które zniknęły z rynku zatrudniały łącznie ok. tysiąca osób, a ich łączny roczny obrót wynosił ok. 430 mln złotych. Euler Hermes zaznacza, że w poprzednich latach bankruci nie tracili rynku – w ostatnich pięciu latach ich zsumowane przychody wzrosły o ponad połowę.
– Świadczy to przede wszystkim o płynnościowej, a nie popytowej przyczynie upadłości – twierdzi Euler Hermes.
W styczniu, podobnie jak w ub. roku, poprawa sytuacji widoczna była w branży budowlanej i w handlu hurtowym. Budownictwo wspiera stały wzrost inwestycji.
- Pomimo spadku dynamiki przyrostu wartości produkcji, co wynika z efektu wyższej bazy, nowe inwestycje wciąż zapewniają dopływ środków do branży, co przekłada się na mniejszą liczbę upadłości – mówi Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes.
Ale w branży budowlanej poważnym ryzykiem jest możliwość opóźnień, które mogą pojawić się na dalszych etapach inwestycji. A to może prowadzić do naliczania kar umownych i wstrzymania wypłat. Przykładem jest pojawienie się w grupie styczniowych upadłości firm specjalizujących się w budowie dróg i mostów.