Licząc kwartał do kwartału PKB spadł o 2,6 proc., po wzroście o 1,4 proc. w pierwszym kwartale. Tak kiepskie dane to skutek lockdownów, które wiosną obowiązywały w Szanghaju i wielu innych chińskich metropoliach. Chińskie państwowe biuro statystyczne oceniło, że niewielki wzrost gospodarczy wypracowany w drugim kwartale był "ciężko wypracowanym osiągnięciem", ale skutki lockdownów covidowych określiło jako "tymczasowe".

Pandemia wciąż może jednak wywoływać poważne zakłócenia w gospodarce chińskiej. Według wyliczeń banku Nomura, objęte lockdownami i podobnymi restrykcjami są obecnie tereny odpowiedzialne za wypracowywanie 25,5 proc. chińskiego PKB. Tydzień wcześniej restrykcje covidowe obowiązywały na terenach odpowiedzialnych za 14,9 proc. PKB. Dane gospodarcze za czerwiec dają natomiast mieszany obraz sytuacji. Produkcja przemysłowa lekko rozczarowała. Wzrosła o 3,9 proc., podczas gdy spodziewano się zwyżki o 4,1 proc. Sprzedaż detaliczna zwiększyła się za to o 3,1 proc., gdy oczekiwano jej zwyżki tylko o 0,1 proc. Ceny nieruchomości spadły natomiast w czerwcu o 0,5 proc.

Analitycy z prywatnych instytucji finansowych wskazują, że gospodarce Chin będzie bardzo trudno osiągnąć wyznaczony przez władze cel wzrostu gospodarczego na ten rok wynoszący "około 5,5 proc.". Mediana prognoz analityków zebranych przez CNBC sugeruje, że PKB Chin wzrośnie w 2022 r. o 3,4 proc.

- Gospodarka chińska bez wątpienia osiągnęła już dno. Ale wciąż jest w trakcie procesu odzyskiwania sił - ocenia Bruce Pang, ekonomista firmy JLL.

Czytaj więcej

Czy Chiny oprą się kryzysowi? Giełda radzi sobie zaskakująco dobrze