Opublikowane w środę dane to drugi szacunek PKB w I kwartale br. Dwa tygodnie temu GUS ocenił wstępnie, że wskaźnik ten w I kwartale br. wzrósł o 5,1 proc. rok do roku. Już tamten odczyt był wyraźnie lepszy od szacunków większości ekonomistów ankietowanych przez „Rzeczpospolita”. Przeciętnie oczekiwali wyniku na poziomie 4,8 proc. rok do roku.

Struktura wzrostu PKB była jednak rozczarowująca. Nakłady brutto na środki trwałe (inwestycje) zwiększyły się o 8,1 proc. rok do roku, po zwyżce o 5,4 proc. w IV kwartale ub.r. Ankietowani przez „Rzeczpospolitą” ekonomiści szacowali przeciętnie, że wzrost inwestycji przyspieszył do 9 proc. rok do roku.

Wydatki konsumpcyjne gospodarstw domowych zwiększyły się o 4,8 proc. rok do roku, po zwyżce o 5 proc. w IV kwartale. Ekonomiści przeciętnie szacowali, że dynamika konsumpcji utrzyma się na niezmienionym poziomie.

Jak to możliwe, że gospodarka rozwijała się w I kwartale br. szybciej, niż zakładali ekonomiści, choć zarówno konsumpcja, jak i inwestycje – główne składowe PKB, patrząc z perspektywy wydatkowej – rozczarowały?

Wyjaśnieniem jest wyraźny wzrost zapasów przedsiębiorstw. Ten czynnik dodał do tempa wzrostu PKB aż 1,9 pkt proc. Innymi słowy, gdyby nie wzrost zapasów, gospodarka powiększyłaby się w minionym kwartale tylko o 3,3 proc. rok do roku.

Jednocześnie eksport netto (eksport pomniejszony o import) odjął od tempa wzrostu PKB 1,2 pkt proc. To efekt rozczarowującego wzrostu eksportu. Sprzedaż zagraniczna polskich towarów i usług zwiększyła się w I kwartale br. o zaledwie 1,1 proc. rok do roku, po zwyżce o 8,2 proc. w IV kwartale ub.r. Jednocześnie import zwiększył się o 3,5 proc. rok do roku, po 8,9 proc. w poprzednim kwartale.