W IV kwartale 2007 r. dynamika amerykańskiego PKB wyniosła -0,2 proc. Z wcześniejszych danych wynikało, że rósł on w tym okresie w tempie 0,6 proc. Dzisiejsza rewizja pokazuje, że Ameryka zamiast powolnego wzrostu być może dawno wkroczyła już w recesję.

W I kwartale 2008 r. PKB rósł w tempie 0,9 proc. Tu jednak czekamy na ostateczne dane. Gdyby zostały zrewidowane w dół spadek PKB utrzymałby się przez dwa kwartały z rzędu co jest klasyczną definicją recesji.

Analitycy oczekiwali wzrostu PKB w II kwartale o 2,3 proc., bowiem amerykański rząd wprowadził specjalny pakiet ulg podatkowych dla Amerykanów, którzy robiąc zakupy mieli stymulować gospodarkę. Podane dziś wstępne dane pokazują, że wzrost wyniósł tylko 1,9 proc. były nieprzyjemnym zaskoczeniem.

- Konsumenci ze swoimi czekami od amerykańskiego rządu wnieśli tylko 1,1 punkta procentowego do ogólnego wskaźnika wzrostu PKB. Słabnie popyt wewnętrzny i eksport. A rynek nieruchomości wciąż wygląda nieciekawie – komentuje Robert Brusca z FAO Economics.

Dane o PKB zbiegły się z mocnym wzrostem liczby nowych bezrobotnych. Ich liczba wzrosła w zeszłym tygodniu o prawie 11 proc., czyli o 44 tysiące osób.

- Amerykańska gospodarka będzie do końca roku pod sporą presją. Radość z ulg podatkowych, które Amerykanie mieli wydać na zakupy, szybko się skończy. Rewizja znów rozpocznie debatę o tym, czy recesja już się zaczęła czy jeszcze nie - uważa Ryan Sweet z Moody's Economy.com w Pennsylwanii.

Stany to największy rynek konsumpcyjny, więc tamtejsza recesja może położyć cień na spowalniające gospodarki Europy.

Informacje zza oceanu osłabiły dolara i wstrząsnęły rynkami finansowymi. Po publikacji danych WIG20 mimo kontynuacji wczorajszej dobrej sesji spadał o 2,12 proc., potem GPW odrobiła straty.

Inflacja bazowa, najlepiej w ocenie Fed, odzwierciedlająca presję cenową w amerykańskiej gospodarce, wyniosła w II kwartale 2,1 proc. (wobec 2,3 proc. w I kwartale).