Jak podał w piątek Narodowy Bank Polski, wartość eksportu zwiększyła się w listopadzie o 4,6 proc. rok do roku, po spadku o 2,3 proc. w październiku (ten ostatni odczyt został zrewidowany z -3,1 proc.). Ankietowani przez „Parkiet” ekonomiści przeciętnie spodziewali się jego zwyżki o 1,1 proc., a największy optymista mówił o 3,5 proc.
Import w listopadzie zwiększył się o 6,4 proc. rok do roku, po wzroście o 2,1 proc. w październiku (przed rewizją 0,2 proc.). Mediana szacunków w ankiecie „Parkietu” sugerowała zwyżkę importu o 2,8 proc.
Po deficycie w październiku, w listopadzie Polska znów miała nadwyżkę w handlu towarowym w wysokości 102 mln euro.
Te dane wpisują się w obraz poprawy koniunktury w polskiej gospodarce pod koniec ub.r., który wyłaniał się z wskaźników publikowanych w ostatnich tygodniach. W listopadzie szybciej od oczekiwań zwiększała się produkcja przemysłowa, a także sprzedaż detaliczna. Większość ekonomistów zakładała dotąd, że grudzień znów będzie słabszy. Ale grudniowy odczyt PMI, opublikowany na początku br., też był zaskakująco wysoki. Dobre dane nie przestają też napływać z gospodarki Niemiec, największego partnera handlowego Polski.
„ W związku z dobrą koniunkturą w niemieckiej gospodarce spodziewamy się dalszego przyspieszenia wzrostu eksportu w nadchodzących miesiącach, a wsparciem dla krajowego eksportu pozostaje kurs walutowy utrzymujący się na poziomach gwarantujących wysoką rentowność i konkurencyjność eksport” – napisał w komentarzu do piątkowych danych Piotr Piękoś, ekonomista z banku Pekao. „Nie mniej jednak, biorąc pod uwagę spodziewane równoczesne przyspieszenie importu w konsekwencji coraz silniejszego popytu wewnętrznego, w średnim terminie oczekujemy lekkiego pogorszenia salda handlowego” – dodał.