Unijni przywódcy spotykali się czwartek wieczorem w formie wideokonferencji, żeby rozmawiać o sytuacji pandemicznej w UE.

Ale nieplanowanym wcześniej tematem, który miał zdominować tę dyskusję, było weto Polski i Węgier wobec wieloletniego budżetu Unii Europejskiej oraz funduszu odbudowy gospodarki po pandemii, wartych łącznie ponad 1,8 bln euro.

Dwóm krajom nie podoba się mechanizm warunkowości, umożliwiający zawieszenie unijnych funduszy, w razie gdy brak praworządności stwarza ryzyko dla interesów finansowych Unii Europejskiej.

Konrad Szymański, sekretarz stanu ds. europejskich, w czasie swojego wystąpienia w Sejmie w środę wieczorem powiedział, co Polsce się nie podoba.

Po pierwsze, rozporządzenie – jego zdaniem – jest niezgodne z unijnymi traktatami. Na to w Brukseli jest odpowiedź: zaskarżcie je do unijnego Trybunału Sprawiedliwości. Wtedy sytuacja prawna stanie się jasna.

Po drugie, Polska uważa, że definicja praworządności zawarta w rozporządzeniu jest „zmienna".

Po trzecie wreszcie, nie podoba nam się „wprowadzenie samego ryzyka jakiegoś hipotetycznego naruszenia praworządności" – powiedział Szymański. Na te dwa zarzuty można by odpowiedzieć zmianą treści projektu rozporządzenia, ale wydaje się to teraz mało realne.

Można więc sobie wyobrazić wyjaśnianie tych definicji w dołączonym protokole czy deklaracji, ale pytanie, czy Polska to zaakceptuje.

Nieco inaczej wygląda sytuacja z Węgrami. Rządzący tam Fidesz należy do chadeckiej Europejskiej Partii Ludowej. Wiele jej partii członkowskich chciałoby jego usunięcia ze swojego grona.

Autopromocja
Panel dyskusyjny "Bezład przestrzenny"

Po co nam nowa ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym

OGLĄDAJ RELACJĘ

Orbán miał jednak do tej pory potężnych sojuszników, m.in. włoską Forza Italia, partię byłego premiera Silvia Berlusconiego. – Ale Forza Italia nie będzie teraz bronić Orbána, skoro on blokuje tak potrzebne Włochom pieniądze – mówi nieoficjalnie polityk EPL.

Węgierski premier wyraźnie się zorientował, że może popsuć swoje relacje w EPL, bo już zaczął sygnalizować możliwość wydzielenia tak ważnego dla południa Europy funduszu odbudowy po pandemii z pakietu budżetowego i szybkiego jego uruchomienia za zgodą Węgier.

Innym sposobem na przekonanie Orbána do zmiany stanowiska mogłoby być zakończenie procedury z artykułu 7 unijnego traktatu. Obecnie objęte są nią Polska i Węgry, ale wiadomo, że w unijnej Radzie nie ma jednomyślności potrzebnej do uznania, że w obu krajach jest łamana praworządność.

– To może doprowadźmy te procedury do finału, zagłosujmy i zamknijmy je – słychać w Brukseli. Dla Orbána jest to bardzo ważne, jeszcze w czasie szczytu UE w lipcu naciskał na niemiecką prezydencję, żeby ta procedura została zakończona. Nasi rozmówcy w Brukseli argumentują, że skoro będzie mechanizm faktycznego karania finansowego za łamanie praworządności – choć, oczywiście, tylko w sytuacji, gdy zagraża on interesom finansowym UE – to jest to silniejsza broń niż ciągnąca się bez końca procedura oparta na artykule 7 traktatu.