Prawdziwych giełdowych rekinów – takich, którzy mają znaczące, często kontrolne pakiety udziałów w kilku spółkach – na warszawskim parkiecie jest coraz mniej. W zestawieniu nie zobaczymy już Michała Sołowowa, który wycofał biznesy z rynku publicznego. Rozczarowania giełdą nie kryje też Roman Karkosik, sygnalizujący, że może ściągnąć swoje spółki z parkietu. Z kolei portfel Leszka Czarneckiego w ostatnim czasie stopniał tak mocno, że od giełdowych krezusów dzieli go teraz prawdziwa przepaść.

Kapitalizacja warszawskiej giełdy sięga 1,2 bln zł, z czego ponad połowa przypada na spółki zagraniczne. W pierwszej dziesiątce największych akcjonariuszy nie ma osób fizycznych: prym wiedzie Santander Spain, a za nim jest Skarb Państwa. Natomiast na 15. miejscu plasuje się najbogatszy prywatny inwestor na GPW: Zygmunt Solorz-Żak. Jego akcje są warte ponad 8,5 mld zł (wobec 9,3 mld zł w styczniu.) O tym, jak duży jest to pakiet, świadczy fakt, że za jego równowartość Solorz mógłby sobie kupić wszystkie spółki z rynku NewConnect, a jeszcze zostałby mu miliard złotych reszty.

W zestawieniu, które przygotowywaliśmy na początku roku, wiceliderem był wspomniany już Sołowow z ponad 4 mld zł. Jednak 3 kwietnia z notowań zniknął Synthos, a zatem ostatnia giełdowa spółka kontrolowana przez tego przedsiębiorcę. Tym samym na drugą pozycję wskoczył Tomasz Biernacki, współwłaściciel Dino, które wiosną zeszłego roku zadebiutowało na GPW i systematycznie drożeje. Pakiet Biernackiego jest teraz wart 4,5 mld zł, o prawie 8 proc. więcej niż u szczytu hossy. To jeden z nielicznych giełdowych krezusów, któremu w tym roku udaje się wygrać z rynkiem. W gronie giełdowych miliarderów znajdziemy też znaczących akcjonariuszy spółki CCC oraz LPP. Twarzą tej pierwszej jest Dariusz Miłek, który kontroluje walory pośrednio poprzez firmę Ultro. Jego pakiet jest wart 2,3 mld zł – z jednej strony to zdecydowanie więcej niż jeszcze kilka lat temu. Z drugiej – aż o miliard złotych mniej niż u szczytu hossy.

Z kolei wiodący akcjonariusze LPP to Marek Piechocki i Jerzy Lubianiec. Nie znajdziemy ich nazwisk w spisie największych akcjonariuszy, ponieważ – podobnie jak Miłek – swoje walory kontrolują pośrednio. Kilka miesięcy temu przenieśli je do dwóch fundacji: Semper Simul Foundation i Sky Foundation. Tłumaczyli, że chcą w ten sposób zapewnić m.in. sukcesję pokoleniową. Niedawno do grona giełdowych miliarderów przebojem wdarł się również wiodący akcjonariusz CD Projektu Marcin Iwiński. Jeszcze kilka lat temu, przed sukcesem serii gier o „Wiedźminie", nikomu nie przychodziło do głowy, że firma awansuje do prestiżowego WIG20. Stało się to w marcu tego roku. Obecnie kapitalizacja spółki wynosi 15,5 mld zł, a pakiet Iwińskiego ma wartość 2 mld zł. W pierwszej dziesiątce najbogatszych inwestorów znajdziemy też wiodących akcjonariuszy Famuru, Ciechu oraz Boryszewa. Natomiast z zestawienia wypadł Leszek Czarnecki.

Dziesiątka najbogatszych kontroluje teraz pakiety warte w sumie niemal 29 mld zł, czyli o 3 mld zł mniej niż w szczycie hossy.

więcej w „Parkiecie"