- Nowe opracowania i uzbrojenie powstałe przy wsparciu EFO mają zwiększyć strategiczne bezpieczeństwo i autonomię w produkcji sprzętu wojskowego krajów Kontynentu. Dodatkowe fundusze na badania i rozwój militarnego wyposażenia powinny być też szansą dla polskich spółek i instytutów – podkreśla prof. Zdzisław Krasnodębski, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego i sprawozdawca projektu z upoważnienia frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.
Cenna kooperacja
Profesor znany raczej ze sceptycznego podejścia do zacieśniania ponadnarodowych więzi w ramach UE, zwłaszcza z naszymi sąsiadami zza Odry, wydaje się tym razem orędownikiem kooperacji obronnej i otwierania dostępu do unijnych pieniędzy zbrojeniowym firmom i przedsiębiorcom nie tylko znad Wisły.
Czytaj także: Kłótnia Francji z Niemcami o nieistniejący myśliwiec
Pula Europejskiego Funduszu Obronnego będzie podzielona: 4 mld euro zostanie przeznaczonych na sfinansowanie badań i nadzwyczajnych dotacji do przełomowych opracowań i innowacji. Autorzy i konstruktorzy szczególnie cennych rozwiązań będą mogli otrzymać dofinansowanie na poziomie 100 proc. Pozostałe 9 mld euro UE zamierza przeznaczyć na wdrożenia nowych produktów, które będą potem kontraktowane przez armie europejskich państw.
Warunek: międzynarodowa współpraca
W opinii profesora Krasnodębskiego, mimo preferencji dla mniejszego i średniego biznesu, w tym lokalnych ośrodków badawczych, aby starać się o fundusze rozwojowe, trzeba będzie spełnić niełatwe warunki wymuszające ponadnarodową kooperację. Pieniądze z EFO będą dostępne zatem na projekty, w których udział wezmą co najmniej trzy różne przedsiębiorstwa i placówki badawcze z trzech europejskich krajów. W wyjątkowych przypadkach na dofinansowanie będą mogły liczyć konsorcja z udziałem przedsiębiorstw z państw stowarzyszonych z UE czy np. europejskie spółki z kapitałem amerykańskim, jeśli efekt badań i produkcji będzie służył ważnym interesom bezpieczeństwa i obronności UE.
PGZ na technologicznych peryferiach
„Rz” zapytała prof. Krasnodębskiego, jak ocenia szanse na włączenie polskich spółek, przedsiębiorców i badaczy do skomplikowanych międzynarodowych projektów i głębokiej, technologicznej kooperacji. Eurodeputowany przyznał, że w dotychczasowych militarnych przedsięwzięciach o charakterze rozwojowym, aktywni byli raczej nasi prywatni przedsiębiorcy i mniejsze technologiczne spółki z Polski. Najwięksi państwowi gracze, tacy jak Polska Grupa Zbrojeniowa, nie zaistnieli dotąd w największych unijnych projektach. Ale to się zmienia: w programie ochrony morskich unijnych granic OCEAN 2020 uczestniczy gdyńskie Centrum Techniki Morskiej, spółka z grupy kapitałowej PGZ.