Według gazety "South China Morning Post", która powołuje się na rządowe dane, zaledwie 30 procent wszystkich małych firm podjęła działalność po przerwie wymuszonej epidemią COVID-19.
Czytaj także: Koronawirus zmiażdżył kinowy rynek Chin
Dużym firmom idzie nieco lepiej, ale również mają pewne trudności z powrotem do stanu sprzed wybuchu epidemii. Od przymusowego zamknięcia zakładów produkcyjnych i biur, które przerwały pracę przed chińskim nowym rokiem - minął miesiąc.
- Im mniejsza firma, tym mniejsza szansa, że zaczęła normalnie działać - powiedział Shu Zhaohui z chińskiego ministerstwa ds. przemysłu i technologii na specjalnej konferencji prasowej.
W mieście Dongguan - specjalnej strefie ekonomicznej - 91 procent zakładów przemysłowych, należących do zagranicznych koncernów, podjęło pracę 23 lutego. Tak wynika z informacji władz lokalnych.
Jednak większość mniejszych firm i zakładów produkcyjnych podejmie normalne działanie dopiero w połowie marca - uważają analitycy. Mimo zapewnień władz w Pekinie, że uruchomienie pełnej mocy przemysłowej jest priorytetem. Większość małych zakładów to podwykonawcy dużych fabryk, które w oczekiwaniu na podzespoły nie mogą podjąć pracy na 100 procent. Wciąż też brakuje wielu pracowników małych i dużych zakładów, którzy z powodu epidemii wrócili do swoich rodzinnych miast lub regionów.
Z analizy roamingu sieci komórkowych w prowincji Guangdong wynika, że 23 lutego około 10 milionów pracowników tamtejszych zakładów utknęło w swoich rodzinnych miastach, w tym 1,7 miliona w samej prowincji Hubei. Im mniejsza firma, tym większe problemy z niedoborami pracowników. Duże firmy podnoszą stawki, by ściągnąć dodatkowych pracowników. Z dotychczasowych 1800 juanów zarobki miesięczne kontraktowych robotników skoczyły na 2000 - 3000 juanów. Jednak według gazety "South China Morning Post" powrót do normalności zajmie Chinom jeszcze około miesiąca.