Reklama
Rozwiń
Reklama

Potencjał starych murów

Rewitalizacja zniszczonych dzielnic. Wartość lokali w odnawianych częściach miast będzie szybko rosła

Publikacja: 09.02.2008 02:28

Potencjał starych murów

Foto: Rzeczpospolita

Inwestując w nieruchomości w obszarach, które zostaną objęte programami rewitalizacji, można sporo zarobić. W takich miejscach ceny powinny rosnąć wyraźnie szybciej niż przeciętnie w danym mieście – uważają analitycy firmy doradczej Reas.

– Potrzebne są tam jednak inwestycje infrastrukturalne i zmiana klimatu społecznego. Poprawa komunikacji, bezpieczeństwa, ale i wizerunku – tłumaczy Kazimierz Kirejczyk, prezes Reasu. To daje szansę na zarobek. W Warszawie, w przedwojennych praskich kamienicach metr mieszkania kosztuje często poniżej 4 tys. zł. Jednak w rejonach, w których zaczęto rewitalizację, trudno znaleźć mieszkanie za mniej niż 5 – 6 tys. zł. – Od kiedy jest moda na krakowski Kazimierz, czyli od ok. pięciu lat, ceny są tam o przynajmniej 50 proc. wyższe od przeciętnych w mieście – mówi Jacek Kolibski, prezes Europejskiego Instytutu Nieruchomości. – A na początku lat 90. to były zapuszczone tereny, którymi inwestorzy zupełnie się nie interesowali – przypomina.

Kilka lat trwało opracowanie koncepcji rewitalizacji Kazimierza. Pracowali przy tym urzędnicy, architekci, urbaniści. – Najpierw wrócili restauratorzy, potem sklepikarze. Teraz mamy wielu chętnych do zamieszkania i hotele, w których trudno znaleźć miejsce – mówi Kolibski. Rewitalizacja coraz częściej kojarzy się z budową loftów w budynkach pofabrycznych. Głośno jest o projektach w Żyrardowie (Stara Przędzalnia) czy Warszawie (PZO). Najgłośniej jest jednak o Łodzi, a zwłaszcza o inwestycji U Scheiblera. Te lofty, skierowane do zamożnych, szybko podniosły średnią cenę metra nowo wprowadzanych na rynek łódzki mieszkań o kilkadziesiąt procent! Nawet teraz, przy spowolnieniu na rynku sprzedawane są z drugiej ręki po ok. 6,8 – 7 tys. zł za mkw. Tymczasem z danych Oferty.net wynika, że średnia cena na rynku wtórnym w Łodzi to wciąż poniżej 5 tys. zł.

W Polsce powiodło się już wiele projektów rewitalizacyjnych całych fragmentów miast, zwłaszcza średniej wielkości. To np. Bełchatów, Skawina, Mikołów. W starych dzielnicach, często na rynkach, przywracane są inne funkcje niż biurowo-administracyjne. Pojawiają się mieszkania, usługi, placówki kulturalne – dzięki temu po godz. 17 te części miasta nadal żyją.

Przeciwnicy koncepcji rewitalizacji podkreślają jednak, że takie odnawianie centrum miast jest droższe od budowania w szczerym polu. Tyle że miasto o zwartej zabudowie jest później o wiele tańsze w funkcjonowaniu. – Weźmy choćby koszty komunikacyjne, czas spędzany w korkach – mówi Kolibski. – W Europie bardziej szanuje się tereny, dlatego większość miast stawia na zwartą zabudowę. Rewitalizuje się tereny w centrum – dodaje.

Reklama
Reklama

Takiego szacunku dla ziemi nie ma np. w USA czy Rosji i w efekcie miasta rozciągają się tam w nieskończoność. W Moskwie bloki 30 km od miasta nikogo nie dziwią. W Polsce w takiej odległości mieszka się jedynie w domach jednorodzinnych. – Dlatego warto, by inwestorzy śledzili działania rządowe zmierzające do wdrożenia programów rewitalizacji zdegradowanych centrów miast – przekonują specjaliści z Reasu.

Biznes
Piece gasną w hutach Rosji. Tysiące hutników traci pracę
Biznes
Projektantka Hello Kitty ustępuje ze stanowiska po 46 latach
Biznes
Szef Asseco zaskakuje. Rezygnuje z kilkuset milionów
Patronat Rzeczpospolitej
Wielka Gala Liderów Biznesu odbędzie się 20 lutego. BCC nagrodzi najlepsze polskie firmy i przyzna nagrody specjalne
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama