W ciągu pierwszych trzech miesięcy po ogłoszeniu negatywnej decyzji Komisji Europejskiej upadłość stoczni kosztowałaby polski budżet blisko 1 mld zł – twierdzi minister skarbu Aleksander Grad. Jego zdaniem długoterminowe koszty upadłości (po kilkunastu miesiącach) wyniosłyby 3,6 mld zł.
Minister nie wyjaśnił, dlaczego kwota ta jest mniejsza od podawanej w marcu, kiedy to resort skarbu przedstawiał posłom z Sejmowej Komisji Skarbu wyliczenia kosztów bankructwa. Wówczas była mowa o 4,34 mld zł – i to tylko w pierwszym roku po ogłoszeniu przez Komisję negatywnej decyzji. Składa się nań 3,2 mld zł kosztów związanych z udzielonymi stoczniom gwarancjami, poręczeniami, pożyczkami i innymi zobowiązaniami. Jeśli upadające firmy będą zalegały z wynagrodzeniami, wówczas trzymiesięczne odprawy wypłaci im Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. FGŚP szacuje, że w takiej sytuacji potrzebnych będzie ok 292,3 mln zł dla stoczniowców i ok. 537,4 mln zł dla pozostałych pracowników. W sumie miliard, gdy doliczy się jeszcze zasiłki dla bezrobotnych i zobowiązania wobec ZUS.
Według szacunków z sektorem stoczniowym może współpracować nawet 800 przedsiębiorstw. Jak nieoficjalnie dowiedziała się „Rz”, skarb wyliczył, że w wyniku upadku stoczni pracę może stracić nawet 30 tys. osób w całej Polsce.
[ramka][b]3,6 mld zł[/b]
to koszty, jakie w ciągu kilkunastu miesięcy poniósłby Skarb Państwa z tytułu upadku stoczni [/ramka]