Reklama

Zbrojeniówka na krawędzi zapaści

Armia zamówi mniej sprzętu. MON renegocjuje umowy warte miliardy złotych. Związkowcy boją się, że oznacza to upadek ich firm i już szykują się do strajku

Publikacja: 17.04.2009 07:01

Ofiarą cięć zamówień MON jest też rosomak. W tym roku wojsko kupi mniej transporterów

Ofiarą cięć zamówień MON jest też rosomak. W tym roku wojsko kupi mniej transporterów

Foto: Rzeczpospolita, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys

– Mamy pretensję do MON, że tnie zamówienia na nowy sprzęt, pogrąża producentów znajdujących się w ekonomicznej zapaści i nie szuka oszczędności w licznych niedotkniętych kryzysem zakamarkach resortu – zarzuca Stanisław Głowacki, szef „Solidarności” w zbrojeniówce. Twierdzi, że związkowcy bezskutecznie wskazują sposoby ocalenia przynajmniej części firm żyjących wyłącznie z wojskowych dostaw i dających utrzymanie 46 tysiącom zatrudnionych w branży i spółkach kooperujących.

W czwartek zdesperowana „Solidarność” rozpoczęła referendum w sprawie strajku w sektorze obronnym, bo jak mówi Głowacki, zakłady nie wytrzymają ekonomicznie drakońskiej kuracji proponowanej przez państwo.

Wczoraj przedstawiciele MON potwierdzali, że po zapłaceniu zeszłorocznych zaległych zobowiązań w tym roku na modernizację techniczną armii budżet może przeznaczyć 2, 2 mld zł, z czego większość kwoty pokryje należności wynikające z już zawartych wieloletnich kontraktów. Na zupełnie nowe zakupy zostaje 300 mln zł.

To dlatego wszystkie znaczące długoterminowe umowy są renegocjowane. Zdaniem Zenona Kosiniaka-Kamysza, wiceministra obrony ds. modernizacji, udało się znaleźć kompromisowe rozwiązanie w przypadku 88 kontraktów ze 160, które poszły na pierwszy ogień renegocjacji. Armia najczęściej proponuje przedsiębiorcom utrzymanie zamówienia, ale odroczenie płatności na rok. To firmy będą się same musiały martwić o kredyty na podtrzymanie produkcji. Ten wariant nie zawsze jest akceptowany. – Wtedy negocjujemy zmniejszenie zakresu umów – przyznaje wiceminister.

Generał Sławomir Szczepaniak, dyrektor Departamentu Zaopatrywania Sił Zbrojnych MON, mówi, że cięcia zamówień dotkną nawet najważniejszego uzbrojenia. Zamiast 58 potrzebnych także w Afganistanie rosomaków, armia odbierze w tym roku 32 (i 16 wyprodukowanych w poprzednich latach). Zamiast 12 wyrzutni rakietowych Langusta ze Stalowej Woli, HSW ma szanse sprzedać zaledwie sześć. Sztab Generalny zdecydował też, że na razie nie kupi ani jednej haubicy Krab. Pieniądze znajdą się tylko na część zakontraktowanego sprzętu łącznościowego, zabraknie ich na sfinansowanie w najbliższych latach budowy jedynego nowego okrętu dla Marynarki Wojennej, korwety typu 621. – Gorączkowo szukamy rozwiązań, które pozwoliłyby przetrwać Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni – przyznaje Kosiniak Kamysz.

Reklama
Reklama

Wiceminister zapewnia, iż trwają negocjacje z zagranicznymi dostawcami uzbrojenia. Renegocjowany będzie kontrakt z należącym do Sikorsky Aircraft (grupa UTC) producentem samolotów Bryza, holenderskim Thalesem (integracja elektronicznych systemów walki dla korwety) i norweskim Kongsbergiem, dostawcą rakiet dla dywizjonu nadmorskiego. – Jeśli umowy przewidywały jakieś płatności w tym roku, dostawcy muszą się liczyć z koniecznością odłożenia spłaty. Mamy sygnały, że rozumieją sytuację – twierdzi wiceminister.

Biznes
UE stawia na europejskie produkty, presja na Iran, słabe dane z Polski
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Biznes
Jest decyzja prezydenta w sprawie Lex Huawei
Biznes
Nieudany rozruch wielkiego pieca w Hiszpanii. Hutniczy gigant ma poważny problem
Biznes
Opłacalność SAFE, przyspieszenie gospodarki i inwestycje Japonii w USA
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama