Reklama
Rozwiń
Reklama

Okręty wojenne pod młotek

Rząd szuka inwestora dla Stoczni Marynarki Wojennej. Chce też sprzedać remontową Nautę

Publikacja: 16.07.2009 05:39

Nowa korweta będzie tak droga, bo powstaje w jednym egzemplarzu. W tym roku wstrzymano jej wyposażan

Nowa korweta będzie tak droga, bo powstaje w jednym egzemplarzu. W tym roku wstrzymano jej wyposażanie.

Foto: Rzeczpospolita

Ministrowie: skarbu Aleksander Grad i obrony narodowej Bogdan Klich, w zeszłym tygodniu uzgodnili, że Stocznia Marynarki Wojennej i sąsiadująca z nią Stocznia Remontowa Nauta zostaną sprzedane – dowiedziała się „Rz”. Procedury poszukiwania inwestora mają być ekspresowe i wystartują jeszcze w sierpniu.

– Rada Ministrów zgodziła się, aby wcześniej udziały stoczni Nauta zostały wniesione do Agencji Rozwoju Przemysłu, która ma już ponad 90 proc. akcji Stoczni Marynarki Wojennej. To ARP przygotuje sprzedaż obu spółek – mówi Maciej Wewiór, rzecznik Ministerstwa Skarbu Państwa.

– Rzeczywiście zostaliśmy zobowiązani do pilnego przygotowania programu prywatyzacji SMW i Nauty – potwierdza Roma Sarzyńska, rzecznik ARP. Tymczasem w Stoczni Marynarki Wojennej od kilku dni wrze, bo pracownicy nie dostali pensji za czerwiec, a większość nie odebrała jeszcze pełnego wynagrodzenia za maj. Związkowcy szykują się do protestu, jeśli ich postulaty nie zostaną załatwione. „Solidarność” o brak zainteresowania problemami spółki oskarża właścicieli stoczni: ARP, a zwłaszcza MON. Zdaniem załogi resort nie wypłaca należności za już wykonane prace remontowe. – Mamy kłopoty, które spiętrzyły się w najtrudniejszym momencie – przyznaje Roman Kraiński, prezes stoczni.

Po zaliczkach branych na poczet remontów nie ma już dawno śladu, a zgodnie z warunkami przetargów armia zapłaci za faktury dopiero po odbiorze wyremontowanych jednostek. Prezes Kraiński przyznaje, że rozliczenie się odwleka, bo podczas zdawczo-odbiorczych testów wciąż wychodzą niedoróbki. – Jeśli podwodny „Bielik” wróci z morza bez usterek, MON natychmiast dostanie faktury – zapewniał wczoraj.

– Zarząd firmy doskonale wie, że płacimy należności wyłącznie za wykonane zlecenia – potwierdza Robert Rochowicz, rzecznik MON. Podobna sytuacja jest z ORP „Czernicki” – remont został wykonany, ale okręt dopiero czeka na odbiór.

Reklama
Reklama

Stocznia MW znalazła się w pułapce. Zarząd zaplanował głęboką restrukturyzację firmy, ale również na nią może zabraknąć pieniędzy. Prezes Kraiński zapewnia, że program naprawy spółki ma być gotowy w najbliższych tygodniach. Efekty przebudowy – w tym redukcja załogi – w tym roku. – Musimy dopasować firmę do zupełnie zmienionego rynku – mówi Kraiński.

Przedsiębiorstwa, które zatrudnia ponad 1300 pracowników i może oferować unikalne usługi w dziedzinie budowy i modernizacji morskich systemów bojowych, mimo licznych prób dotąd nie udało się zreformować. O doprowadzenie firmy na krawędź upadłości obwiniali się zwykle na przemian menedżerowie i organizacje związkowe.

We wrześniu w Gdyni zaplanowano wodowanie korwety „Gawron”. To pierwszy okręt dla naszej floty wojennej budowany od podstaw po 1989 r. Marynarka już wydała na „Gawrona” pół miliarda złotych. Kolejne 600 mln zł miało kosztować wyposażanie jednostki przez holenderskiego Thalesa w zintegrowany system walki. W tym roku ze względu na cięcia wydatków w MON zagraniczne zakupy wstrzymano.

Biznes
Afera w koncernie Kałasznikow. Rosyjskie automaty z chińskimi częściami
Biznes
Piece gasną w hutach Rosji. Tysiące hutników traci pracę
Biznes
Projektantka Hello Kitty ustępuje ze stanowiska po 46 latach
Biznes
Szef Asseco zaskakuje. Rezygnuje z kilkuset milionów
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama