- Stosunki BP America z rosyjskim koncernem mogą zahaczać o sferę bezpieczeństwa narodowego, co wymaga kontroli ze strony Komitetu ds inwestycja zagranicznych USA (CFIUS) - stwierdził republikański kongresmen z Teksasu i członek komitetu ds energetyki Michael Burgess dla gazety Independent.
Gazeta przypomina, że CFIUS może zablokować każdą transakcję, która może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa USA. W wyniku porozumienia z weekendu BP przekaże Rosniefti 5 proc. swoich akcji zwykłych (wartości ok. 7,8 mld dol.) w zamian za co otrzyma 9,5 proc. akcji rosyjskich.
Wg The Wall Street Journal posiadanie 5 proc. czyni Rosjan największym jednostkowym właścicielem akcji BP. Koncern podaje na swojej stronie jedynie jaki procent akcji koncentruje się w poszczególnych krajach i regionach. (stan na 31 grudnia 2009 r.) I tak w brytyjskich rękach jest 40 proc. (z tego 7 proc. mają osoby prywatne). W amerykańskich - 39 proc. (z tego 14 proc. trzymają prywatni inwestorzy). 10 proc. ma reszta Europy a reszta świata - 7 proc.
Do kontroli wzywa także demokrata Ed Markey, przypominając, że w 2009 r BP była największym dostawcą paliwa dla amerykańskiej armii. Przeciw aliansowi są też „zieloni” zaniepokojeni możliwością skażenia unikalnej przyrody Arktyki, szczególnie w kontekście skażenia Zatoki Meksykańskiej z platformy BP. W 2010 r Grenlandia odmówiła BP koncesji na wiercenia u swoich wybrzeży - przypomina John Sauven dyrektor wykonawczy Greenpeace dla brytyjskiego Guardian.