Marosz Szefczowicz jest zdania, że podana przez Gazprom moc przesyłowa gazociągu - 63 mld m

3

gazu rocznie, znacznie przekracza zapotrzebowanie potencjalnych klientów czyli Turcji i krajów południowo-wschodniej Europy.

- Według naszych wstępnych ocen, projekt nie będzie pracować - stwierdził komisarz z wywiadzie dla „The Wall Street Journal".

Komisarz zignorował ostrzeżenie prezesa Gazpromu Aleksieja Millera, że Unia musi „już dziś" rozpocząć budowę gazociągu do granicy turecko-greckiej (tu ma powstać gazowy hub Gazpromu), jeżeli chce otrzymywać rosyjski gaz w 2019 r, gdy Rosjanom kończy się tranzytowy kontrakt z Ukrainą.

- Jestem pewien, że w Rosji powinni ponownie rozważyć ten wariant i przedstawić takie życiowe i ekonomiczne decyzje, które będą do przyjęcia także dla europejskich partnerów - powiedział Szefczowicz.

W minionym tygodniu przedstawiciel Unii w Rosji Wigaudas Uszackas wyraził zdziwienie, że Gazprom przestanie w 2019 r przesyłać gaz przez terytorium Ukrainy. Komisja Europejska deklaruje udział w dalszych gazowych rozmowach rosyjsko-ukraińskich. Kijów ma kontrakt na zakupy rosyjskiego gazu ważny do końca marca. Naftogaz podał, że w 2014 r. udział gazu z Gazpromu wyniósł jedynie 33 proc. całego ukraińskiego importu tego paliwa. Rok wcześniej było to 95 proc.

KE podała w czwartek, że Ukraina może importować z unijnego rynku 40 mln m

3

gazu dziennie ( do tej pory było to 31,5 mln m

3

). Komisarz ds. energetyki przypomniał, że obecnie w Unii idą prace nad własnymi projektami gazowych połączeń między unijnymi państwami. 9 lutego unijni szefowie resortów energetyki spotkają się w Sofii, a stamtąd polecą do Baku. Azerbejdżan jest poważnym kandydatem na dostawy na teren Unii.

Do końca lutego KE opublikuje swoje stanowisko w sprawie powołania Unii Energetycznej. Komisarz Szefczowicz deklaruje się jako jej zwolennik.