Nie jest to sprzeczność, lecz dwie różne miary tego samego rynku. Obie prowadzą do jednego wniosku: w sezonie 2026/2027 rynek MICE będzie budował swoją pozycję nie na wielkości pojedynczych wydarzeń, lecz na ich częstotliwości.

Dwóch liderów, dwie metodologie

Z badania obiektów konferencyjnych za 2025 r., na które powołuje się Żaneta Berus, prezes Stowarzyszenia Branży Eventowej (SBE), wynika, że 55,45 proc. obiektów wskazało medycynę i farmację jako jedną z branż najczęściej u nich obecnych, 47,27 proc. – usługi finansowe (debiutanta w czołówce), a 43,64 proc. – handel. Zbliżony obraz przedstawia Dariusz Ogrodnik z SaleBiznesowe.pl. Podobnie jest w Krakowie – jak podaje Anna Jędrocha, wiceprezes Stowarzyszenia Konferencje i Kongresy w Polsce (SKKP), branża handlowo-usługowa odpowiadała tam w 2025 r. za 53 proc. spotkań, a sektor medyczny miał najwyższy udział uczestników zagranicznych – 51 proc.

Inny obraz wyłania się z danych platformy Seerio, opartych na rezerwacjach sal w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i Trójmieście od stycznia do 21 sierpnia 2026 r. Tu największy udział w liczbie wydarzeń ma turystyka i hotelarstwo – 14,2 proc., a po 10,2 proc. przypada na konsulting oraz przemysł. Medycyna odpowiada za 3,6 proc. wydarzeń, a finanse – za 2,9 proc. Różnica wynika z metody: badania stowarzyszeniowe pytają obiekty, które branże są u nich najczęściej obecne, co premiuje sektory rozproszone niemal wszędzie; Seerio liczy rzeczywiste rezerwacje przypisane do sektora klienta w czterech konkretnych miastach. Obie miary schodzą się w jednym: różnice międzysektorowe są dziś większe niż zmiana samego rynku rok do roku.

Od IT po sektor publiczny

IT i telekomunikacja. Według Seerio liczba wydarzeń spadła o 14,2 proc., ale średnia powierzchnia wzrosła o 2,5 proc., a udział realizacji powyżej 1000 m² zwiększył się z 3 do 5,3 proc. Wynika z tego, że sektor ograniczył częstotliwość, utrzymując największe formaty. Dariusz Ogrodnik obserwuje rosnący popyt na szkolenia IT. Anna Jędrocha ocenia, że technologie, AI i cyberbezpieczeństwo mają dziś jeden z najwyższych potencjałów wzrostu, choć nie są jeszcze największym segmentem liczbowo. Filip Bittner, wiceprezes Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP), wskazuje IT jako jeden z najsilniejszych dziś obszarów rozwoju, szczególnie na styku z przemysłem i administracją – przykładem jest kongres IN.SE.CON.

Farmacja. Według danych Seerio jest to branża, która odczuwa zadyszkę: spadek liczby wydarzeń o 10 proc., powierzchni o 32,8 proc. i frekwencji o 31,4 proc., przy wzroście udziału wydarzeń powyżej 300 m² z 21,4 do 23,9 proc. – oznacza to mniejsze grupy przy zachowaniu wydarzeń kluczowych. To jednocześnie sektor wskazywany najczęściej jako klient obiektów konferencyjnych i o najwyższym udziale uczestników międzynarodowych. Filip Bittner określa medycynę i farmację jako stabilny segment konferencyjny.

Finanse i bankowość. Zgodnie z danymi Seerio liczba wydarzeń organizowanych przez ten sektor spadła o 26,2 proc., powierzchnia o 50,6 proc., a frekwencja o 24,6 proc., przy wzroście udziału realizacji powyżej 1000 m² z 5,8 do 9,2 proc. Sektor stał się selektywny, a nie masowy, mimo że w badaniach stowarzyszeniowych awansował w 2025 r. na drugie miejsce. Bittner zapowiada jesienią 2026 r. debiut w Poznaniu Festiwalu Finansów Osobistych Invest Cuffs.

Nieruchomości i budownictwo. Tu źródła się rozjeżdżają. Seerio notuje wzrost liczby wydarzeń o 20,5 proc. i powierzchni o 30,7 proc. przy niemal niezmienionej wielkości realizacji – sektor rośnie przez częstotliwość, nie skalę. Dariusz Ogrodnik obserwuje tymczasem lekki spadek zainteresowania tej branży wydarzeniami. Sama rozbieżność jest sygnałem, że aktywność eventowa sektora nie jest dziś jednoznaczna.

Energetyka. Według Seerio to sektor o najkrótszym na rynku wyprzedzeniu rezerwacji i najmniejszych formatach, przy wzroście liczby wydarzeń o 6 proc. i powierzchni o 19,6 proc. – aktywność rośnie, ale w trybie operacyjnym i krótkoterminowym. Bittner wskazuje energetykę, obok bezpieczeństwa, jako obszar zyskujący na znaczeniu wraz z inwestycjami infrastrukturalnymi. Dorota Wojtczak z agencji Live Age wymienia wśród realizacji z pierwszej połowy 2026 r. konferencję „Transformacja energetyczna” dla E-magazyny.pl.

Przemysł. Seerio odnotowuje wzrost liczby wydarzeń o 12,8 proc. przy spadku powierzchni o 27,6 proc. – cały przyrost odbywa się w małych formatach; przy 10,2-proc. udziale w liczbie wydarzeń przemysł ma tylko 4,8 proc. udziału w powierzchni. Zupełnie inną skalę pokazuje Grupa MTP, dla której przemysł, produkcja, budownictwo i motoryzacja pozostają rdzeniem portfela – kalendarz 2026 r. obejmuje 67 wydarzeń wobec 59 rok wcześniej. Frekwencja rośnie: Rybomania zgromadziła ponad 42,4 tys. osób wobec 36,2 tys. rok wcześniej, a Poznań Motor Show – 94,4 tys. wobec ok. 91,4 tys. Wojtczak wymienia wśród klientów Live Age firmy przemysłowe, m.in. Husqvarnę, Prometeon i ZPUE.

Sektor publiczny. Seerio pokazuje wzrost liczby wydarzeń o 4,6 proc. przy stabilnej powierzchni, ale spadek frekwencji o 26,9 proc. i skrócenie wyprzedzenia rezerwacji o 19,5 proc. – administracja utrzymuje kalendarz, ogranicza grupy i odkłada w czasie podejmowanie decyzji. Dane cytowane przez SKKP nie potwierdzają ilościowego wzrostu jego udziału: w 2024 r. instytucje publiczne odpowiadały za 22 proc. organizatorów konferencji i kongresów wobec 23 proc. rok wcześniej. Rośnie za to znaczenie strategiczne, związane z międzynarodową współpracą w zakresie bezpieczeństwa i nowych technologii.

Mniej konferencji, więcej spotkań firmowych

Struktura wydarzeń w Polsce wyraźnie się przesuwa. Jak podaje SKKP, spotkania korporacyjne i motywacyjne odpowiadały w 2024 r. za 49 proc. wszystkich raportowanych wydarzeń, konferencje i kongresy za 46 proc., a targi i wystawy za 5 proc. – ten sam podział przywołuje SBE. W Krakowie w 2025 r. proporcje przesunęły się mocniej: spotkania korporacyjne i motywacyjne to już 60,83 proc. wydarzeń, konferencje i kongresy – 36,52 proc., a targi – 2,63 proc.

Mniejszy udział liczbowy targów nie oznacza mniejszego znaczenia. Jak podaje SKKP, w 2024 r. 949 targów i wystaw w Polsce zgromadziło łącznie ok. 4,6 mln uczestników. Skalę pojedynczych wydarzeń targowych ilustruje kalendarz MTP: przy Meble Polska 2026 osiem miesięcy przed imprezą zarezerwowane było już 80 proc. powierzchni z poprzedniej edycji, która zgromadziła ponad 400 firm z 18 krajów. Największym pojedynczym wydarzeniem sezonu ma być Międzynarodowy Kongres Astronautyczny IAC 2027, który – jak zapowiada Bittner – zgromadzi w Poznaniu 10–12 tys. uczestników, w tym przedstawicieli NASA i ESA.

Pieniądze: dyscyplina, nie cięcia

Żadne ze źródeł nie dysponuje twardymi danymi o kwotach wydawanych przez branże na eventy, co wszystkie zastrzegają wprost. Justyna Piech z Seerio przybliża budżet iloczynem powierzchni, długości wydarzenia i liczby sal, zaznaczając, że to przybliżenie skali zamówienia, a nie dane finansowe. Największą skalę jednostkową ma według tej miary sektor marketingowy, medialny i agencyjny (wydarzenia o 62,2 proc. większe od średniej), przed medycyną (+44,9 proc.) i edukacją (+35,5 proc.). Energetyka i przemysł są na przeciwnym biegunie – mniejsze od średniej odpowiednio o 41,4 i 39,2 proc.

Ogólnorynkowy obraz nastrojów przynosi raport „Event marketing 2025/2026” (IQS i MeetingPlanner.pl), przywołany przez SBE. W 2025 r. 38 proc. firm miało budżet większy niż rok wcześniej, 36 proc. mniejszy, a 22 proc. porównywalny. Na 2026 r. 44 proc. klientów deklarowało wzrost budżetu (najczęściej do 10 proc.), 17 proc. utrzymanie, a 29 proc. spadek. Zdaniem Berus nie oznacza to rozrzutności – klienci ograniczają przede wszystkim drogie produkcje i gwiazdy, rzadziej lokalizację czy hotel.

Ten obraz kontrastuje z doświadczeniem agencji Live Age. Jak mówi Dorota Wojtczak, przy większych, cyklicznych projektach klienci starają się utrzymać budżety na poziomie ubiegłorocznym, a patrząc szerzej na portfel klientów agencji, widoczny jest raczej spadek wynikający z cięć wydatków marketingowych. Sygnałem polaryzacji budżetów są z kolei dane z Krakowa przywołane przez Jędrochę: liczba noclegów sprzedanych przez hotele pięciogwiazdkowe wzrosła tam w 2025 r. o 14,7 proc. – szybciej niż w czterogwiazdkowych. Po stronie kosztów Ogrodnik zwraca uwagę, że ceny wynajmu sal rosną wolniej niż koszt całościowy wydarzenia; szybciej drożeją catering, noclegi i obsługa techniczna.

Sezon 2026/2027

Najbardziej precyzyjną prognozę liczbową przedstawia Seerio: dla czterech rynków na sezon od września 2026 do sierpnia 2027 r. wskazuje wzrost wykorzystania powierzchni konferencyjnej o 9,6 proc. wobec sezonu poprzedniego, rozłożony bardzo nierównomiernie – na jesień 2026 r. przypada wzrost o 17,7 proc., na I kwartał 2027 r. 8,4 proc., a na II kwartał już tylko 2,7 proc. Prawie dwie trzecie efektu wzrostowego sezonu przypada na wrzesień, październik i listopad. Regionalnie prognoza wskazuje wzrost o 12,4 proc. dla Trójmiasta, 12,1 proc. dla Warszawy, 7,3 proc. dla Wrocławia i 0,9 proc. dla Krakowa – Warszawa, jedyny rynek ze spadkiem liczby wydarzeń w danych zrealizowanych za 2026 r., w portfelu rezerwacji wraca do czołówki.

Prognoza ma jednak istotne zastrzeżenie: we wrześniu, październiku i listopadzie udział rezerwacji opcjonalnych (16,6 proc.) przewyższa udział potwierdzonych (15,9 proc.) – ponad połowa jesiennego portfela nie ma dziś charakteru wiążącego, a od poziomu konwersji tych opcji zależy, czy zapowiadany wzrost się zmaterializuje.

Ostrożniejszy obraz przedstawia SBE, która odmawia własnej prognozy procentowej, powołując się na nastroje badanych obiektów: 62,24 proc. respondentów spodziewało się popytu podobnego do 2025 r., 17,35 proc. wzrostu, a 16,33 proc. niewielkiego spadku – nikt nie zakładał załamania. SKKP spodziewa się dalszego umiarkowanego wzrostu, przy czym wartość rynku będzie prawdopodobnie rosła szybciej niż sama liczba wydarzeń, m.in. ze względu na koszty i oczekiwania jakościowe.

Do sezonu dochodzi wątek międzynarodowy: w lipcu 2026 r. Polska awansowała z 21. na 19. miejsce na świecie pod względem liczby spotkań międzynarodowych organizacji (ze 143 w 2024 r. do 156 w 2025 r.), a w sierpniu Polska Organizacja Turystyczna (POT) uruchomiła program wsparcia turystyki przyjazdowej i incentive travel o budżecie 3,8 mln zł.

Jakie są bariery?

Poza rosnącymi kosztami cateringu, noclegów i obsługi technicznej oraz presją na ekipy techniczne montujące infrastrukturę pod coraz krótszy czas przygotowań przedstawiciele branży MICE wskazują dodatkowe ograniczenia: rosnące wymagania ESG, które w postępowaniach zakupowych międzynarodowych korporacji potrafią już na starcie wykluczyć obiekt bez odpowiedniej certyfikacji; niedobór doświadczonych pracowników branży oraz infrastrukturę – Warszawa mimo dobrej dostępności wciąż nie ma dużego, dedykowanego centrum kongresowego porównywalnego z innymi europejskimi destynacjami. Dochodzi do tego położenie Polski przy granicy z Ukrainą, które nadal wpływa na percepcję ryzyka części klientów zagranicznych.

Skracający się termin rezerwacji to problem widoczny w kilku źródłach jednocześnie. Dane Seerio pokazują go najdobitniej w energetyce i przemyśle – sektorach o najkrótszym wyprzedzeniu rezerwacji na rynku. SKKP potwierdza to z perspektywy segmentu korporacyjnego: część zapytań pojawia się dziś kilka tygodni, a niekiedy kilkanaście dni przed terminem, podczas gdy duże kongresy międzynarodowe wciąż pozyskiwane są z wieloletnim wyprzedzeniem.

Rynek dwóch prędkości

Sezon 2026/2027 nie będzie jednym rynkiem, lecz co najmniej dwoma, poruszającymi się w przeciwnych kierunkach. Sektory pod największą presją regulacyjną i konkurencyjną, jak farmacja i finanse, a w mniejszym stopniu IT, ograniczają liczbę spotkań, ale utrzymują lub zwiększają udział wydarzeń dużych. Sektory operacyjne, jak przemysł, energetyka i nieruchomości, idą w odwrotną stronę: organizują więcej, ale mniejszych wydarzeń, a decyzje w sprawie ich organizacji podejmują z coraz krótszym wyprzedzeniem.

Wspólnym mianownikiem obu grup nie jest ograniczanie wydatków, lecz ich większa selektywność. Pieniądze na eventy w Polsce są, co potwierdzają zarówno dane sondażowe, jak i kalendarz rezerwacji MTP na 2027 r. Klienci coraz dokładniej liczą jednak, za co płacą. To, czy prognozowany wzrost sezonu faktycznie się zmaterializuje, rozstrzygnie się dopiero jesienią, gdy okaże się, ile z dzisiejszych opcji rezerwacyjnych zamieni się w potwierdzone terminy.mp