Trendy się zmieniają, ale i tak zawsze w branży spotkań człowiek będzie najważniejszy, dlatego dynamika tych zmian nie jest drastyczna.
– Od 40 do 50 proc. tych zjawisk co roku się powtarza, ponieważ wszystkie krążą wokół człowieka. Owszem, z czasem mogą się zmieniać ich nazwy, np. dziewięć lat temu sadzenie drzew przez firmy kwalifikowane było jako CSR, a dziś to już ESG – tłumaczy prof. Krzysztof Celuch, rektor Szkoły Głównej Turystyki i Hotelarstwa Vistula oraz dyrektor Centrum Projektowania Doświadczeń w Branży Spotkań i Turystyce na Wydziale Nauk Ekonomicznych i Zarządzania Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
prof. Krzysztof Celuch
Narodziny cyfrowego bliźniaka gościa
Jednym z trendów, które są znane od lat, ale mocno ewoluowały, jest hiperpersonalizacja. Ona także rozwija się najsilniej. W skrócie oznacza to, że uczestnik spotkania jest w stanie zapłacić więcej za usługę, która jest do niego dopasowana.
– Wydarzenia przechodzą od segmentacji do predykcji potrzeb w oparciu o dane i sztuczną inteligencję. Aplikacja mobilna staje się centrum doświadczenia. Prowadzi uczestnika po agendzie, upraszcza logistykę, uruchamia komunikację kontekstową i wspiera społeczność przed eventem, w jego trakcie i po nim – opisuje Krzysztof Celuch, który od lat śledzi trendy w branży MICE, jeżdżąc po świecie.
W ten sposób rodzi się cyfrowy bliźniak gościa. Algorytmy tworzą szczegółowe profile zachowań na podstawie danych rezerwacyjnych i transakcyjnych, internetu rzeczy oraz informacji zewnętrznych, co umożliwia precyzyjne, indywidualne działania.
Cyfrowy detoks nową potrzebą
Jednocześnie z silną presją cyfrową rozwija się trend digitalizacji. Cyfrowy detoks staje się nową potrzebą premium. Dlatego np. hotele tworzą pokoje antycyfrowe i strefy ciszy, co stanowi odpowiedź na informacyjne przebodźcowanie oraz rosnące problemy ze snem i wypaleniem.
– Eventy i wyjazdy firmowe przekształcają się w narzędzie walki z burnoutem. Mindfulness, trening snu, lekkie posiłki i przerwy regeneracyjne zwiększają produktywność i czynią turystykę korporacyjną inwestycją w zdrowie pracowników. Już nie wspomnę o bieganiu, jodze czy rowerze, bo one są elementem każdej konferencji – wylicza Krzysztof Celuch.
Eventowy boom na lokalność
W podobnym duchu rynek podbija eventowa moda na autentyczną lokalność. – Rejs jachtem z Mateuszem Kusznierewiczem czy nowa propozycja podróżnika Marka Kamińskiego, który zabiera ludzi na Alaskę, żeby przez dziesięć dni pływać kajakiem i podziwiać przyrodę – to niby nie jest nic nowego, ale popularność tego typu wydarzeń pokazuje, że mocno wzrósł trend przebywania bliżej natury – opisuje prof. Celuch.
Hitem są też warsztaty z zielarstwa, a od dwóch lat branża przeżywa niespotykany wcześniej boom na garncarstwo. Takie zajęcia pomagają się nie tylko odstresować, ale także nawiązywać relacje i poznawać nowe osoby.
– Mamy z tym ogromny problem, zwłaszcza w środowisku ludzi młodych. Jeśli chodzi o segment hospitality, to – zanim zaczną się uczyć serwisu – muszą przejść szkolenie ze zwykłej ludzkiej umiejętności prowadzenia rozmowy z klientem.
Właśnie dlatego np. na rynku brytyjskim do pracy w hotelu zaprasza się osoby w wieku 50–60+ lat. One robią to naturalnie – przyznaje Krzysztof Celuch.
Rok 2027 pod wpływem geogospodarki
Jak podkreśla rektor Vistuli, perspektywa konfliktów bezdyskusyjnie steruje branżą spotkań, co oznacza, że szeroko pojmowana geogospodarka będzie największym wyzwaniem w 2027 r. Jednym z jej elementów są zatargi polityczne. Jeśli gdzieś na świecie rozpęta się wojna, nikt nie zechce tam przyjechać na żadne wydarzenie.
– Najlepszym przykładem jest dzisiaj Dubaj, który dopłaca do konferencji na swoim terytorium. Każdemu odważnemu organizatorowi jest gotowy zapewnić np. darmowy transport lądowy na terenie kraju dla wszystkich uczestników wydarzenia. To znaczący argument – wskazuje Krzysztof Celuch. Drugim czynnikiem, który wpłynie na trendy w 2027 r., są zbliżające się wybory w wielu zapalnych miejscach na świecie. – Nie mówię o ich wynikach, lecz o tym, że oznaczają one masę pikników, zjazdów i konwencji wyborczych, a to oznacza przecież sporo pracy dla branży MICE – wylicza ekspert.
Lokalne i globalne drogowskazy MICE
Trzecim komponentem wyznaczającym trendy w 2027 r. będzie gospodarka, czyli m.in. rywalizacja między Chinami i Stanami Zjednoczonymi, ale również nowy tzw. pakt z Mekki zawiązany przez Turcję, Arabię Saudyjską i Pakistan. – Pamiętajmy, że branża mocno się na świecie konsoliduje. Jeśli organizatorzy wydarzeń stwierdzą, że bezpieczniej jest w Azji, to nagle rynek konferencji, kongresów czy podróży motywacyjnych zacznie się tam otwierać mocniej niż gdzie indziej – przewiduje Krzysztof Celuch. Z kolei w Polsce, jak przewiduje ekspert, wzmocni się lokalny trend MICE.
– Coraz więcej przedstawicieli miast i powiatów rozumie, że o klienta biznesowego warto zadbać szczególnie, bo to on wydaje pieniądze wiosną i jesienią, gdy brakuje zwykłych turystów, którzy robią to tylko latem lub zimą – tłumaczy Krzysztof Celuch.
Trendy cyfrowe kontra analogowe
Trendsetter sektora MICE przyznaje jednocześnie, że bardzo by chciał, aby jego przyszłoroczny wykaz trendów, nad którym obecnie pracuje, mocniej skręcał w stronę tezy: „człowiek jest najważniejszy”. Tegoroczną listę zdominowała cyfryzacja, gdyż na dziesięć trendów tylko dwa nawiązywały do doświadczeń analogowych.