Wdrażanie cyrkularności trzeba rozumieć szeroko. To nie tylko recykling, ale też dawanie rzeczom drugiego życia, a także zmiana podejścia konsumentów, którzy powinni zacząć od przemyślenia zakupów i zastanowienia się, czy naprawdę czegoś potrzebują. Konieczne jest też odpowiedzialne projektowanie. – Nie wszystko da się przetworzyć. Na rynku jest bardzo wiele produktów, które są złożone z wymieszanych materiałów, zawierają różnego rodzaje kleje. To zasadniczo utrudnia proces odzyskiwania surowców. Chodzi o to, by produkt już w momencie powstawania był zaplanowany z myślą o jego przyszłym demontażu, łatwej naprawie czy bezproblemowym recyklingu – mówi Aleksandra Surdykowska z firmy Stena Recycling.
Transformacja rynku potrzebuje katalizatorów. Cenne są inicjatywy takie jak konkurs Stena Circular Economy Award organizowany od dziewięciu lat przez Stena Recycling. Nagradzane są tu najciekawsze rozwiązania na różnych etapach zaawansowania. To sposób na docenienie najlepszych pomysłów i praktyk rynkowych, ale też promocja odpowiedzialnego podejścia do środowiska i inspirowanie innych do poszukiwania nowych rozwiązań z obszaru GOZ.
Konkurs z jednej strony wyróżnia duże przedsiębiorstwa, które potrafią przeorganizować swoje łańcuchy dostaw, zredukować ślad węglowy i skutecznie wdrażać zasady gospodarki obiegu zamkniętego, z drugiej – jest szansą dla środowiska akademickiego czy start-upów, które wnoszą do skostniałych sektorów przemysłowych świeże spojrzenie.
Jednym z laureatów ostatniej edycji jest firma Rebench, która stworzyła cyfrową platformę do zarządzania używanymi meblami i sprzętami firmowymi, umożliwiającą ich ponowne użycie i odsprzedaż. Problem utylizacji mebli i sprzętu pojawia się zazwyczaj przy okazji remontu biur lub przeprowadzki. Przedsiębiorstwa remontujące swoje siedziby i kupujące nowe wyposażanie w pewnym momencie stają przed wyzwaniem związanym z zagospodarowaniem starych sprzętów. – Wyposażenie, którym się zajmujemy, to często w pełni funkcjonalne produkty, dla których trzeba znaleźć odbiorców – mówi Mateusz Sikora z Rebench. – Stworzyliśmy narzędzia, nasz software, do inwentaryzacji i katalogowania rzeczy. Na podstawie tych danych planujemy dalsze procesy – wyjaśnia.
GOZ musi się opłacać
Sama idea nie wystarczy. Ostatecznym argumentem za wdrożeniem konkretnych rozwiązań dla biznesu będzie rachunek ekonomiczny. Dlatego ważne jest, by ekorozwiązania miały też uzasadnienie biznesowe.
Wydaje się, że sama idea GOZ wiąże się z realnymi korzyściami finansowymi. Utylizowanie odpadów kosztuje, rosną też koszty surowców pierwotnych. Na dodatek pojawiają się problemy z ich dostępnością. – Patrząc choćby na te czynniki, można stwierdzić, że wdrażając zasady gospodarki obiegu zamkniętego, możemy poczynić realne oszczędności – mówi Aleksandra Surdykowska. Choć trzeba mieć też na uwadze koszty wprowadzania nowych rozwiązań.
Bez wyraźnej wizji zysków nie uda się skłonić rynkowych graczy do wysiłku, jakim jest wdrożenie nowego produktu lub usługi. Kluczem do sukcesu są wymierne korzyści: rentowność, stabilny przepływ gotówki czy kreowanie nowych miejsc pracy. Dopiero taka perspektywa motywuje zarządy do otwarcia się na zmiany.
Skalowanie biznesu to wyzwanie
Wiele start-upów ma świetne pomysły, które wpisują się w ideę GOZ, ale napotykają na bariery, które utrudniają wprowadzanie rozwiązań na szerszą skalę. Główna przeszkoda to finansowanie. Projekty cyrkularne wymagają nierzadko dużych nakładów na badania i rozwój czy inwestycje. Problemem bywa też opór organizacji do wdrażania nowych rozwiązań.
– Wymaga to zmiany funkcjonowania całej firmy, zarówno procesu produkcji, jak i sprzedaży, dystrybucji, projektowania, a także mentalności pracowników – mówi Aleksandra Surdykowska. Ważne jest też, by rozwiązania można było standaryzować i wprowadzać w różnych organizacjach. Istotne jest też samo podejście innowatorów. – Firmy takie jak nasza bardzo często zaczynają od zbyt szerokiego zakresu zadań, starają się objąć różne procesy w danej organizacji. Tymczasem nasze doświadczenie ze współpracy z dużymi podmiotami pokazuje, że na początek lepiej jest znaleźć jeden konkretny i palący problem dla danej firmy, rozwiązać go, zyskać w ten sposób zaufanie, a dopiero potem próbować skalować swoje rozwiązania na inne procesy w przedsiębiorstwie – mówi Mateusz Sikora, współzałożyciel Rebench.
Przyszłość należy do obiegu zamkniętego
Mimo barier kierunek zmian jest nieodwracalny. Zmiana podejścia do odpadów to nie kwestia wyboru, ale efektywności ekonomicznej. Firmy, które nie wdrożą zasad GOZ, ryzykują utratę konkurencyjności. Coraz bardziej dotkliwie odczuwać będą rosnące ceny surowców, koszty związane ze śladem węglowym czy – ostatecznie – presję ze strony samych konsumentów.
Inicjatywy pokroju konkursu Stena Recycling udowadniają, że dialog jest możliwy, a technologia i biznes mogą mówić jednym, cyrkularnym językiem. Czas przekuć te wzorce na rozwiązania systemowe.
MATERIAŁ POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY ZE STENA RECYCLING