Szybujące ceny diesla, a wraz z nimi rosnące ceny benzyny, mogą zwiększyć popyt na samochody elektryczne. Według analiz Otomoto od końca lutego 2026 r. zainteresowanie elektrykami wzrosło o blisko 39 proc., podczas gdy zainteresowanie samochodami z silnikiem diesla spadło. Już w drugim tygodniu po pierwszych podwyżkach cen paliw liczba konkretnych zapytań o e-auta wysyłanych do sprzedawców wzrosła o 26 proc., a w trzecim tygodniu o kolejne 16 proc. względem i tak wysokiej już bazy. Może to oznaczać przejście od fazy obserwacji do realnych decyzji zakupowych – poszukujący samochodu przestają jedynie przeglądać oferty i zaczynają aktywnie szukać tańszej alternatywy dla auta spalinowego.
Czytaj więcej
Minister energii ogłosił po raz pierwszy ceny maksymalne paliw. To stawki, do których będą musiały dostosować się wszystkie stacje benzynowe w Polsce.
Koniec diesla? Kierowcy zaczynają liczyć
Zmiana widoczna w Polsce obserwowana jest także za granicą, co potwierdzają dane z innych rynków Grupy OLX. Od połowy lutego popyt na samochody elektryczne we Francji, Rumunii i Portugalii wzrósł o 40 do nawet 54 proc., wykazując stałą dynamikę wzrostową z tygodnia na tydzień. – Obserwujemy wyraźną zmianę zachowań konsumenckich na naszych europejskich platformach motoryzacyjnych – informuje Christian Gisy, dyrektor zarządzający OLX Group. Jak przyznaje, jednocześnie spada liczba zapytań o pojazdy z silnikiem diesla – na wymienionych rynkach od 2 do nawet 15 proc.
Nowy trend potwierdzają kolejne źródła. – W pierwszym tygodniu eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie zainteresowanie sekcją „raporty spalania” w serwisie Autocentrum wzrosło 11-krotnie, a obecnie utrzymuje się na poziomie ośmiokrotnie wyższym od średniej. Podobnie prezentują się statystyki sekcji z cenami paliw, również notujące rekordową liczbę odwiedzin – mówi Marek Srębowaty, dyrektor e-commerce internetowej platformy sprzedażowej Superauto.pl. Jednocześnie zaznacza, że jest za wcześnie, aby ocenić, jakie przełożenie podwyżki cen paliw mogą mieć na decyzje zakupowe Polaków. Wiele będzie zależeć od tego, jak długo wysokie ceny się utrzymają oraz jaka będzie perspektywa rozwoju konfliktu.
Czytaj więcej
Cena ropy gatunku Brent skoczyła od początku marca, w wyniku wojny z Iranem, o prawie 60 proc. To jej największy miesięczny wzrost w historii.
Rachunek jest prosty: prąd wygrywa z benzyną i dieslem
Według wyliczeń Superauto.pl koszt ładowania samochodu elektrycznego stał się obecnie wyraźnie niższy od kosztu tankowania benzyny czy oleju napędowego. W symulacji porównawczej uwzględniono popularne auta z silnikiem benzynowym, dieslem oraz instalacją LPG, a także samochód elektryczny. Wybrano modele i roczniki często spotykane na polskich drogach, a dane o średnim zużyciu paliwa zaczerpnięto z raportów Autocentrum, natomiast ceny paliw – z biura Reflex.
Analiza pokazuje, że przejechanie 100 kilometrów benzynową Toyotą Corollą XI o mocy 132 KM produkowaną w latach 2013-2018 kosztuje 50 zł. W przypadku Volkswagena Passata z 150-konnym silnikiem diesla z lat 2014-2020 koszt wynosi 45 zł, natomiast Dacią Duster z fabryczną instalacją LPG i 100-konnym silnikiem – 28 zł. W przypadku samochodu elektrycznego – Tesli 3 RWD – rozważono trzy scenariusze. Przy ładowaniu z domowego gniazdka w taryfie nocnej przejechanie 100 km kosztowałoby nieco ponad 14 zł. W wariancie, w którym 80 proc. energii pochodzi z ładowania domowego, a 20 proc. z publicznej ładowarki z szybkim złączem CCS, koszt wzrósłby do 20 zł. Natomiast przy ładowaniu wyłącznie na stacjach publicznych, w proporcji 50 proc. CCS i 50 proc. AC, koszt wyniósłby 38 zł.
Jak twierdzi Grigoriy Grigoriev, dyrektor generalny Powerdot w Polsce, auta elektryczne oferują bardziej przewidywalny koszt użytkowania niż pojazdy spalinowe. – Energią, podobnie jak ropą, handluje się na giełdzie, a mimo to ceny za ładowanie są dużo bardziej stabilne niż na stacjach benzynowych. Przy tym wahania rynkowe cen energii nie przekładają się na koszt prądu w gniazdku domowym, gdyż jest to rynek regulowany. – mówi Grigoriev.
Czytaj więcej
Dopłaty do aut elektrycznych wracają w Europie i napędzają sprzedaż, podczas gdy w Polsce rynek hamuje. Dealerzy ratują się dużymi rabatami, często...
Drożejące paliwa przyspieszają zmianę. Ale nie bez ryzyka
Według Automotive News Europe wzrost kosztów użytkowania samochodów spalinowych może pobudzić popyt na pojazdy elektryczne i zmienić strukturę sprzedaży, jeśli ceny paliw pozostaną wysokie przez dłuższy czas. Nie można jednak wykluczyć spadku sprzedaży nowych samochodów w związku z niepewnością rynkową wynikającą z przebiegu wojny na Bliskim Wschodzie. Taki scenariusz przewiduje Ferdinand Dudenhöffer, dyrektor Center Automotive Research w Niemczech: Oczekuję, że sytuacja na rynku i sprzedaż będą gorsze przez następne sześć miesięcy. Niepewność jest zła dla sprzedaży samochodów – powiedział Dudenhöffer.
Tymczasem brukselska organizacja Transport & Environment (T&E), zajmująca się promocją zrównoważonego transportu, poinformowała, że europejscy kierowcy pozwolili zarobić koncernom naftowym już 1,3 mld euro w związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Po amerykańsko-izraelskim ataku na Iran 28 lutego średnie detaliczne ceny diesla w Unii Europejskiej wzrosły do 2,06 euro, a benzyny do 1,89 euro, co oznacza podwyżki odpowiednio o 0,49 oraz 0,27 euro na litrze. Zatankowanie samochodu z silnikiem wysokoprężnym i 55-litrowym zbiornikiem kosztuje obecnie prawie 27 euro więcej niż przed wybuchem konfliktu, a w przypadku auta benzynowego – o 15 euro więcej.
Według analiz T&E europejskie marże na oleju napędowym przewyższyły poziomy w innych regionach, co ma odzwierciedlać niedobory krajowych zdolności rafineryjnych. Z kolei marże na benzynie pozostają niższe ze względu na wysokie zapasy oraz niższy popyt sezonowy. Zdaniem Daniela Quiggina, starszego doradcy ds. polityki w T&E, koncerny naftowe wykorzystują obecną sytuację, aby utrzymać Europę w zależności od paliw kopalnych. – UE powinna przywrócić podatek od nadwyżki zysku i zainwestować wpływy w elektryfikację oraz odnawialne źródła energii, które ostatecznie to przerwą – twierdzi Quiggin.