Wprowadzony jako odpowiedź Kremla na sankcje tzw. import równoległy ratuje rynek aut po tym, jak po napaści Rosji na Ukrainę opuściły ją wszystkie zachodnie koncerny samochodowe.
Stanęły też nieliczne rosyjskie zakłady, bo ich produkcja bazowała na zachodnich komponentach. W rezultacie dilerzy wyprzedali zapasy, a zanim uruchomili nowe trasy logistyczne, sprzedaż nowych aut w całym 2022 r. zmniejszyła się o ponad 60 proc. To najgłębszy spadek w historii.
Po ponad roku rozpętanej przez Kreml wojny rosyjski rynek samochodowy jedzie na tzw. imporcie równoległym. W marcu sprzedaż spadła o 11 proc. w ujęciu rocznym wobec 43 proc. w lutym, wynika z danych Stowarzyszenia Przedsiębiorstw Europejskich, przytaczanych przez gazetę „Kommersant”.
Czytaj więcej
Amerykański sędzia nakazał Grupie Wołga-Dniepr zapłacić leasingodawcy samolotów, BOC Aviation, ponad 400 milionów dolarów po tym, jak rosyjska firm...
Sergiej Celikow, dyrektor agencji analitycznej Awtostat, zwraca uwagę, że „dość dużo samochodów jest już importowanych, z pominięciem sieci dystrybucji”. Jeśli spojrzeć na liczbę rejestracji pojazdów, to w marcu 2023 r. sprzedano około 70 tys. nowych samochodów. W 2021 r. Rosjanie kupili ponad 1,5 mln takich aut.
Najpopularniejsze w imporcie równoległym, a więc z krajów trzecich z pominięciem autoryzowanych salonów i przedstawicieli albo na tzw. firmy słupy, zarejestrowane w danym państwie, ale należące do Rosjan, są tak jak przed wojną samochody japońskie i niemieckie. Stanowią około 80 proc. całej sprzedaży pojazdów trafiających w ten sposób do Rosji.
W pierwszej dziesiątce znalazły się marki Toyota, Mitsubishi, BMW i Mercedes-Benz. Podobnie jak przed rosyjską agresją na Ukrainę, Rosjanie preferują crossovery. W pierwszej dziesiątce najpopularniejszych samochodów „równoległych”, według VTB, znalazły się Toyota Land Cruiser Prado i RAV4, Mitsubishi Montero Sport, a także BMW X5 i Mercedes-Benz GLE. W lutym ich sprzedaż wzrosła o 16 proc. w porównaniu ze styczniem.
W rezultacie obecnie co dziesiąty sprzedany samochód zagraniczny trafia do kraju w ramach importu równoległego. Najczęściej z Kazachstanu, Armenii, Gruzji, Chin. Ich ceny są przez to o ok. 30 proc. wyższe od cen sprzed rosyjskiej wojny.
Brak popularnych wcześniej w Rosji marek koreańskich Kia i Hyundai to efekt tego, że władze dopiero miesiąc temu umieściły te marki na liście dopuszczonych do importu równoległego. Na rosyjskim rynku nadal nie ma modeli budżetowych. Jedynym samochodem, który znalazł się na liście, jest Chevrolet Cobalt. Biorąc jednak pod uwagę wysoką cenę kształtowaną między innymi z tytułu ceł i innych opłat, chętnych jest niewielu.
Co będzie dalej na rosyjskim rynku, nikt nie chce prognozować. Rozmówcy „Kommersanta” wśród importerów równoległych są mało optymistyczni. Samochody są, ale trudno je kupić ze względu na problemy z transakcjami. Nawet banki krajów przyjaznych Rosji w zdecydowanej większości przestrzegają polityki sankcji. Dlatego bliżej jesieni najprawdopodobniej znów pojawi się deficyt, a ceny wzrosną. – To jest nieuniknione – mówią.