Zawsze o tej porze roku branża meblowa notowała słabszą sprzedaż, ale tym razem spadki są większe i gorsze wydają się też perspektywy biznesu, który przychody – prawie 60 mld zł w 2021 r. – czerpie głównie z zagranicznej sprzedaży.

Dziś na drodze polskim producentom staje nieuczciwa konkurencja ze Wschodu. Prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli Jan Szynaka wystosował list do premiera Mateusza Morawieckiego z wnioskiem o pilne wprowadzenie dodatkowych sankcji gospodarczych na Rosję i Białoruś, które zablokują import mebli i ich części z tych krajów.

Czytaj więcej

Polska eksportowa lokomotywa hamuje. Rząd nie chroni meblarzy

Szef OIGPM alarmuje, że dotychczasowe sankcje dają w branży meblarskiej efekt odwrotny do zamierzonego – polscy producenci tracą, a rosyjscy i białoruscy zyskują. – W efekcie tych różnic polskiej branży meblarskiej grozi fala upadłości i masowych zwolnień – twierdzi Szynaka.

W czym problem? W wyniku dotychczasowych sankcji firmy meblowe z Polski nie mogą kupować w Rosji i Białorusi materiałów drewnopochodnych i surowców drzewnych (których brakuje w kraju), natomiast przedsiębiorstwa ze Wschodu mogą na unijny rynek dostarczać swoje gotowe produkty zrobione z materiałów trzykrotnie tańszych niż w Polsce.

OIGPM szacuje, że oferowane na rynku europejskim meble z Białorusi i Rosji są średnio o 30 proc. tańsze od gotowych mebli z Polski. W efekcie, na niepełnych sankcjach zyskują firmy białoruskie i rosyjskie, natomiast tracą polskie. – To typowy strzał w stopę, rząd w dobrze pojętym interesie rodzimych meblarzy musi zagwarantować szczelność granic – przekonuje Maciej Formanowicz, prezes meblowej grupy Forte.

Jan Szynaka podkreśla, że polska branża meblarska znalazła się dziś w szczególnie trudnej sytuacji, na którą nałożyły się problemy trwającej od dwóch lat pandemii oraz wojny w Ukrainie. Agresja militarna Rosji na sąsiada, poza tragedią humanitarną, spowodowała bardzo odczuwalne w branży meblarskiej zaburzenia ekonomiczne, w tym dotkliwe problemy z pozyskiwaniem surowców strategicznych (m.in. drewna okrągłego i płyt drewnopochodnych), jak również z pogłębiającym się spadkiem zamówień na domowe sprzęty.

Obecnie w firmach meblarskich znajduje zatrudnienie ok. 200 tys. osób. Tyle samo pracuje w przedsiębiorstwach współpracujących z branżą. Brak rozwiązań chroniących polskich przedsiębiorców doprowadzi do upadku wielu firm, a w efekcie zatrudnienie stracą tysiące pracowników – ostrzega OIGPM.