Państwowa Wytwórnia Energii Atomowej Energoatom poinformowała, że po planowej konserwacji i uzupełnieniu paliwa ponownie uruchomiono czwarty blok w elektrowni jądrowej Równe.

Tym samym po raz pierwszy w historii wszystkie piętnaście bloków jądrowych pracuje jednocześnie w czterech elektrowniach atomowych Ukrainy (Zaporoże, Równe, południowoukraińska i Chmielnicka). Produkują łącznie 13 GW prądu.

Park reaktorów jądrowych Ukrainy w porównaniu z innymi byłymi krajami bloku socjalistycznego jest dość nowy. W bilansie Energoatomu znajdują się tylko dwa reaktory WWER-440, które zostały uruchomione na początku lat 80. XX wieku w Równem. Pozostałe to znacznie nowocześniejsze rosyjskie modele WWER-1000 .

Do 2011 roku rosyjska firma TVEL (należy do Rosatomu) była wyłącznym dostawcą zespołów paliwowych dla ukraińskich elektrowni jądrowych. Rosjanie odbierali też całe zużyte paliwo jądrowe, na czym dobrze zarabiali. Kijów musiał płacić za odbiór i utylizację, a Rosja odzyskiwała z paliwa pełnowartościowy materiał jądrowy.

Skończyło się to 11 lat temu, kiedy w południowoukraińskiej elektrowni jądrowej zainstalowano pierwsze amerykańskie zespoły paliwowe koncernu Westinghouse. Dziś udział amerykańskiego paliwa (z zakładów w Szwecji) wynosi 46 proc.

Rosjanie wszelkimi sposobami starają się więc odzyskać utracone na Ukrainie wpływy i pieniądze w sektorze jądrowym. Kontrakt na dostawy rosyjskiego paliwa kończy się w 2025 r. W mediach pojawiły się doniesienia o chęci Kijowa zakupu od Amerykanów dwóch reaktorów pozostałych po jednym z zaniechanych projektów. Ukraina liczy też na budowę pięciu nowych bloków przez Westinghouse.

– Ukraińskie elektrownie jądrowe są ostatnią granicą ukraińskiej obrony energetycznej i w przypadku większej awarii część Ukrainy pozostanie bez prądu i ogrzewania – ostrzega Siergiej Sawczuk, ekspert energetyczny RIA Nowosti.

I dodaje, że światu nie grozi nowy Czarnobyl, jeżeli „ukraińscy specjaliści jądrowi nie wykręcą jakiejś głupiej sztuczki".

Czytaj więcej

Ukraina stawia na atom z Ameryki