Pozwy dotyczą wiadomości, którą prezes Tesli opublikował na swoim tweeterze w zeszłym tygodniu, gdzie poinformował, że rozważa wycofanie spółki z rynku publicznego i ma na to zabezpieczone fundusze. Wykup akcji odbywałby się po cenie 420 dolarów za papier (w momencie publikacji cena wynosiła około 340 dolarów).
Po tej informacji notowania wystrzeliły, a inwestorzy płacili w tym dniu nawet 387 dolarów za akcję. Doprowadziło to do ogromnej straty na rachunkach inwestorów, którzy posiadali krótką pozycję na akcjach Tesli. Według wyliczeń Bloomberga, inwestorzy grający na spadki stracili w tym dniu ponad 800 milionów dolarów. To właśnie w ich obronie zostały wniesione oskarżenia.
- Oczywiste jest, że pozwany Musk przesyłał merytorycznie fałszywe i wprowadzające w błąd informacje na temat transakcji prywatnej, w drodze do osobistej zemsty i „wyduszenia” krótkich sprzedawców, którzy rzekomo od kilku miesięcy borykali się z nim - twierdzi Kalman Isaac, który złożył pozew.
Elon Musk wyrażał wcześniej swoje niezadowolenie z osób stosujących krótką sprzedaż na akcjach Tesli, oskarżając ich o manipulowanie prasą poprzez rozsiewanie plotek, które stawiały spółkę w złym świetle. Jednak eksperci tłumaczą, że nie ważne jakim motywem kierował się Musk, ważne aby informacja ta była prawdziwa.
- Nawet wstępne zaangażowanie z inwestorem lub bankiem wystarczyłoby, aby poprzeć ideę, że oświadczenie Muska zostało złożone w dobrej wierze – powiedziała Jill Fisch, profesor prawa handlowego w Wyższej Szkole Prawa Uniwersytetu w Pensylwanii. Tak więc, nawet jeśli Musk zamieścił tweet z nadzieją na wyrządzenie szkody krótkim sprzedawcom poprzez podwyższenie ceny akcji Tesli, nie byłoby to nielegalne, gdyby było prawdziwe, dodała.