– Obroniliśmy się nawet w zeszłorocznym kryzysie, z fabryki musiało odejść tylko kilkanaście osób, cała załoga liczy dziś 340 ludzi – mówi prezes Nita. Firma w czasach Układu Warszawskiego robiła pepesze i pamiętne pistolety TT (Tuła Tokariew), kolejne generacje pistoletów P64, P84, a ostatnio P99 (oparte na konstrukcji Walthera). Równolegle powstawały własne pistolety maszynowe zapoczątkowane modelem RAK i jego następcy tacy jak PM98 (z rodziny Glauberyt). Trwała też produkcja karabinków automatycznych, następców AK47, takich jak tantal czy onyx.
[srodtytul]Czas na MSPS[/srodtytul]
Teraz pełną parą idą przygotowania i testy nowej rodziny broni strzeleckiej MSPS 5,56, która w przyszłości zastąpi przestarzałe kałasznikowy i ciągle modernizowane beryle. Unikalna, modułowa konstrukcja broni pozwala wykorzystywać te same elementy konstrukcji do produkcji całej rodziny broni strzeleckiej. W taki, wyjątkowo oszczędny, sposób będzie można stworzyć np. system karabinków o krótkiej i standardowej długości lufy (czyli broń o różnym przeznaczeniu, np. dla komandosów i piechoty). Z identycznych podstawowych podzespołów powstawać ma też oferowany w kilku wersjach karabin w układzie bezkolbowym. Do budowy nowej broni konstruktorzy z WAT użyli nowoczesnych materiałów: aluminium i kompozytów. Jarosław Lewandowski, redaktor pisma "Strzał", podkreśla, iż broń ma w stosunku do używanych w armii beryli zdecydowanie poprawioną ergonomię i jest doskonale przystosowana do instalowania elektrooptycznych celowników i dodatkowego wyposażenia.
[srodtytul]Ameryka na celowniku[/srodtytul]
– Liczymy, że uruchomiona w kilkanaście miesięcy nowa fabryka, już za trzy lata mogłaby rozpocząć wdrażanie MSPS i produkcję na masową skalę – mówi Tomasz Nita.
Łucznik w tym roku pierwszy raz wyśle za ocean swoje automatyczne karabiny i pistolety maszynowe specjalnie dostosowane do potrzeb odbiorcy amerykańskiego. USA to największy rynek na tę broń na świecie. – Celujemy w niszę zajmowaną przez entuzjastów zmodyfikowanej broni automatycznej – droższej, ale naprawdę najwyższej jakości. – Chcemy, by znak "FBR" wpisany w trójkąt i tłoczony na każdym egzemplarzu radomskiego automatu, odzyskał swój blask – mówi prezes Nita.