Od początku czerwca w kopalniach zginęło już 11 osób – wynika z danych Wyższego Urzędu Górniczego. Do najtragiczniejszego zdarzenia doszło 4 czerwca w kopalni Borynia (JSW), gdzie w wyniku wybuchu metanu na miejscu zginęło czterech górników, a dwóch kolejnych zmarło w szpitalach.
W tym roku w zakładach wydobywczych zginęło już 21 osób, z czego 15 w górnictwie węgla kamiennego – tyle, ile w całym 2007 r.
Wybuch w Boryni to najpoważniejszy górniczy wypadek od katastrofy w Halembie w listopadzie 2006 r. Nic nie wskazuje na to, by wina leżała po stronie JSW, ale wizja lokalna na razie jest niemożliwa.
– Na zdarzenia naturalne po prostu nie mamy wpływu – komentuje ostatnie wypadki w kopalniach JSW prezes spółki Jarosław Zagórowski.
Tyle że większość wypadków jest zawiniona przez człowieka. Ze sprawozdań WUG wynika, że w niebezpiecznych zdarzeniach często biorą udział pracownicy ze stażem pracy powyżej 20 lat. Można założyć, że przyczyną wypadków jest rutyna. Dlatego zarząd JSW postanowił przygotować filmy rekonstruujące niebezpieczne zdarzenia. W tym roku powstanie ich sześć, będą kosztować 60 – 80 tys. zł.