W piątek unijny certyfikat otrzymały jabłka łąckie. To już trzeci, po śliwce szydłowskiej i obwarzanku krakowskim, produkt regionalny, który Bruksela zarejestrowała w listopadzie. Łącznie do tej pory ochroną unijną zostały objęte 23 lokalne specjały z Polski. Daje nam to dziewiąte miejsce wśród wszystkich krajów Unii i drugie wśród nowych członków. W tej grupie wyprzedzają nas tylko Czesi. Przewaga jest jednak niewielka.
– Czesi mają tylko dwa zarejestrowane produkty więcej niż Polacy. Mamy nad nimi przewagę pod względem liczby wniosków oczekujących na rozpatrzenie przez Komisję Europejską – mówi Magdalena Głodek z Ministerstwa Rolnictwa. Obecnie na certyfikat czeka 13 produktów z Polski.
Potencjał jest znacznie większy. Na krajowej liście, która ma pomóc przygotować produkty do rejestracji unijnej, w ostatni piątek były 802 produkty.
[wyimek]977 certyfikatów przyznała do tej pory UE produktom regionalnym [/wyimek]
Znacznie gorzej od rejestrowania wychodzi nam korzystanie z ochrony, jaką daje certyfikat. Zgodnie z przepisami, aby producent mógł umieszczać oznaczenia na produktach, musi udowodnić, że stosuje się do zastrzeżonych w Unii receptur. Do końca października Inspekcja Jakości Artykułów Rolno-Spożywczych wydała tylko 145 świadectw jakości, 98 z nich zdobyli producenci rogala świętomarcińskiego.