Czy Polska może wywalczyć większe dopłaty bezpośrednie dla naszych rolników?

Wydaje się, że bój o natychmiastowe zmiany przegramy, bo główni twórcy wspólnej polityki rolnej: Francja i Niemcy, zbyt mocno bronią obecnej polityki.

 

 

Rolnik niemiecki dostaje teraz ok. 300 euro na każdy hektar ziemi, polskiemu jest wypłacane niecałe 200 euro, ale w krajach takich jak Litwa, Łotwa, Bułgaria i Rumunia jest to nawet dwa razy mniej. Unia Europejska nie przeznaczy więcej funduszy na rolnictwo po 2013 roku, więc by wyrównać dysproporcje w płatnościach, Bruksela musiałaby jednym krajom fundusze obciąć, by innym dać więcej.

Czas na podejmowanie odważnych decyzji o reformach jest fatalny: kryzys gospodarczy to dla Francji i Niemiec argument za tym, by w kwestii finansowania rolnictwa nic nie zmieniać. Mimo to Rada Europejska przyjęła w marcu deklarację, że będzie dążyła do stopniowego wyrównania płatności. Szef resortu rolnictwa Marek Sawicki podkreśla, że to dobry krok, choć zrezygnowano z koncepcji równej stawki w każdym kraju. Za to w nowej polityce po 2013 r. nie będzie już historycznych kryteriów przyznawania dopłat i zostaną wyznaczone nowe, bardziej sprawiedliwe.

Czy nowe kryteria będą dla nas korzystniejsze? O to musimy się teraz mocno postarać. Polska musi wreszcie włączyć się w negocjacje w sprawie Wspólnej Polityki Rolnej – zaapelował Jarosław Kaczyński. Warto poprzeć ten apel. Polska w czasie prezydencji w UE może znacznie więcej wywalczyć dla polskich rolników.