Zbigniew lentowicz

European Aeronautic Defence and Space Company (EADS), produkująca airbusy, śmigłowce Eurocopter, elektronikę wojskową i rakiety, planuje ekspansję w Polsce. W tym tygodniu polityczny grunt dla lotniczych inwestycji przygotować ma wizyta prezydenta Francji i ministrów Republiki w Warszawie. Na początku grudnia zaś przedstawiciele EADS przez prawie tydzień spotykać się będą w stolicy i Łodzi z prezesami i przedstawicielami 200 polskich spółek lotniczych i elektronicznych,  aby przygotować spektakularne otwarcie drzwi do przemysłowej współpracy.

Lotnicza współpraca

Szefowie i menedżerowie Airbusa, Eurocoptera, Cassidiana (systemy łączności kryzysowej i wojskowej optoelektroniki), Thalesa (awionika, radiolokacja) Europejskiego Domu Rakietowego MBDA czy  silnikowego koncernu Turbomeca, w bezpośrednich rozmowach z naszymi przedsiębiorcami chcą ustalić możliwości współdziałania w biznesie. „Rz" ustaliła, że firmy EADS starannie przygotowywały się do „Polskich  spotkań lotniczych EADS". – Przyjadą przede wszystkim spece od kontraktowania zamówień i budowania łańcucha dostaw, organizatorzy kooperacji przemysłowej, a także łowcy talentów, czyli fachowcy od prac badawczo rozwojowych – mówi jeden z organizatorów przedsięwzięcia.

EADS, zatrudniający na świecie 120 tys ludzi, to ogromny konglomerat lotniczy, zbrojeniowy i kosmiczny, o rocznych przychodach sięgających 56,5 mld euro. W Polsce dotychczas nie rozwinął skrzydeł. Warszawski oddział Airbus Military na Okęciu, zatrudniający 850 pracowników, robi treningowe, turbośmigłowe samoloty Orlik, serwisuje wojskowe transportowce Casa 95 M i produkuje trzecią część  struktur do budowy każdego nowego samolotu sprzedawanego potem przez AM.

Z Okęcia do innych firm Airbusa jadą też wiązki elektryczne i inne elementy wyposażenia nie tylko do maszyn o wojskowym przeznaczeniu, ale też do cywilnych A330. Do EADS należy niewielki Zakład Usług Agrolotniczych w Mielcu i Heli Invest – firma serwisująca flotę śmigłowców Eurocoptera w kraju. EADS ma też połowę udziałów w spółce Astri,  utworzonej wspólnie z Centrum Badań Kosmicznych PAN. Cały polski biznes EADS przynosi obecnie ok. 200 mln euro rocznie. Korporacja chciałaby to zmienić.

Szefowie lotniczego giganta zakładają, że obecna kampania powinna doprowadzić w ciągu najbliższych pięciu lat do potrojenia obrotów i wzrostu zatrudnienia w spółkach związanych z EADS z obecnego tysiąca do ok. 3 tys. osób.

Skrzydlate partnerstwo

Autopromocja
FIRMA.RP.PL

Sprawdzona, pogłębiona i kompleksowa wiedza dla MŚP

CZYTAJ WIĘCEJ

Ale nie chodzi wyłącznie o biznesowe wyniki. Już wiele miesięcy temu szefowie lotniczej korporacji z Tuluzy zapowiadali strategiczną zmianę w podejściu do biznesu w Polsce.

Jean-Pierre Talamoni, wiceprezes ds. międzynarodowych EADS, twierdzi, że nadszedł czas na strategiczny krok w stronę zacieśnienia stosunków pomiędzy polskim a europejskim przemysłem i otwarcie wszystkich spółek korporacji na długotrwałą i ustrukturyzowaną współpracę przemysłową z polskimi firmami.

Nie jest tajemnicą, że biznesowa ofensywa EADS wiąże się  z potwierdzonym przez rząd wieloletnim planem modernizacji armii. Jego wartość – 130 mld zł na inwestycje zbrojeniowe w ciągu najbliższej dekady – robi wrażenie nawet na  europejskim gigancie, który w 2000 r. połączył technologiczne potencjały związanych z awiacją i elektroniką spółek sektora obronnego Francji, Niemiec i Hiszpanii.

Czołowy koncern  EADS – Eurocopter – prowadzi obecnie w Polsce bezprecedensową kampanię, aby zdobyć warte 8 mld zł zamówienie w przetargu śmigłowcowym  dla wojska. Apetyt na wielkie kontrakty na oręż przeciwlotniczy ma z kolei grupa rakietowa MBDA. Ale szefowie francuskich spółek liczą też na polskie, nieźle przygotowane inżynierskie kadry i wykorzystanie wciąż konkurencyjnych nad Wisłą kosztów pracy.

W odniesieniu do sektora lotniczego ruch EADS jest trochę spóźniony. Kluczowe rodzime firmy, z niewielkimi wyjątkami, już są w rękach Amerykanów (United Technologies Corp.), a śmigłowcowe PZL Świdnik  kilka lat temu kupiła włosko-brytyjska AgustaWestland.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora, z.lentowicz@rp.pl