Równo rok temu Monnari rozpoczęło rozmowy w sprawie przejęcia KAN, innej odzieżowej firmy z Łodzi, która jest właścicielem marki Tatuum.– W piątek mieliśmy spotkanie z dwoma bankami, które są zaangażowane w finansowanie KAN. We wtorek odbędzie się kolejne. Chcemy ustalić dalsze warunki współpracy KAN z tymi instytucjami – mówi Mirosław Misztal, prezes Monnari.
Przyznaje, że KAN, dysponujący 103 salonami (75 w Polsce, a pozostałe w Czechach, Rosji i na Węgrzech), ma problemy z zadłużeniem. – Jednak jego działalność operacyjna raczej jest rentowna – dodaje Misztal.
Podkreśla, że celem jest jak największe bezpieczeństwo Monnari, które od kilku kwartałów mocno poprawia wyniki, ale zaledwie kilka miesięcy temu wypełniło warunki układu z postępowania upadłościowego. – Z właścicielami KAN w znacznej mierze warunki mamy już omówione, ale dużo do powiedzenia mają banki – mówi Misztal.
Monnari zamierza podpisać umowę dającą mu opcję zakupu udziałów w KAN i najpierw chce operacyjnie współpracować z tą firmą, aby nie musieć jeszcze angażować się kapitałowo. Taki stan mógłby potrwać od kilku do kilkunastu miesięcy. Dopiero później spółka miałaby przejąć 51 proc. udziałów w KAN, co byłoby uwarunkowane odpowiednimi wskaźnikami finansowymi tej firmy. Zarząd nie zdradza szczegółowego harmonogramu negocjacji, ale celem jest ich zakończenie w tym roku.
Monnari, które dziś ma 117 sklepów, pod koniec 2013 r. prowadziło także rozmowy z inną firmą działającą w sektorze odzieżowego handlu detalicznego, która osiąga rocznie ok. 40 mln zł obrotów. – Obecnie negocjacje są zawieszone, ale zawsze jest szansa na ich wznowienie – mówi prezes Misztal.
W I kwartale marża brutto Monnari wzrosła do 56,5 proc. z 48,1 proc. rok temu. – W dużej mierze udało się to dzięki lepszej strukturze towarów. Nowa wiosenna kolekcja, której sprzedaż realizowana jest w pierwszych cenach, została bardzo dobrze przyjęta i miała większy udział w obrotach niż rok temu. Pomogła też pogoda. Ale to nie jest superwynik. Jest taki, jaki powinien być. Widzimy jeszcze możliwość poprawy marży – mówi Misztal.
Podkreśla, że spółka nie chce zwiększać przychodów kosztem marż i będzie się skupiać na poprawie rentowności.
—Maciej Rudke