Wystarczy to na przesył ok. 50 mln m3 gazu czyli na jedną dobę. Ale Kijów nie wybrał jeszcze opłaconych wcześniej 120 mln m3. Andriej Kobolew prezes Naftogazu zaznaczył, że Rosjanie potwierdzili gotowość nie obciążania strony ukraińskiej gazem, samowolnie dostarczonym na tereny zajęte przez separatystów. Kijów od początku protestował przeciwko kierowaniu gazu w rejon Donbasu i zapowiedział, że płacić zań nie będzie. Wczoraj Gazprom się ugiął i przyznał, że gaz dla Donbasu nie zostanie ujęty w rozliczeniach z Naftogazem.
Tym samym Gazprom sfinansuje dostawy, co może go kosztować nawet 158 mln dol. do końca marca (przy przepływie do 12 mln m3 doba; na razie jest o połowę niższy). Rosyjsko-ukraińskie porozumienie kończy się z początkiem kwietnia. Do tego czasu strony powinny porozumieć się w sprawie dalszych dostaw. Inaczej Ukraina będzie zdana na gaz własny, z zachodu oraz z magazynów tranzytowych. Sytuację ułatwia łagodna zina i zapowiedziany na 1 kwietnia koniec sezonu grzewczego w kraju.
Gazprom rozesłał dziś swoją wersję możliwych wydarzeń w formie pytań i odpowiedzi:
Czy dostawy gazu na Ukrainę mogą być faktycznie wstrzymane?
Tak, jeżeli Naftohaz nie dokona przedpłaty za przyszły miesiąc. Pozostało 206 milionów m3 opłaconego gazu, zgodnie z danymi z 25 lutego. Biorąc pod uwagę obecny poziom dziennego zapotrzebowania, dostawy mogą zostać wstrzymane pod koniec tego tygodnia.