Szef polskiego MON przy okazji pobytu na brukselskim spotkaniu ministrów obrony krajów NATO, zapytany o przyszłość śmigłowcowych inwestycji w Polsce, ujawnił, że w tych dniach ruszył konkurs z udziałem trzech potencjalnych dostawców znanych z wcześniejszej rywalizacji, niefortunnej dla Airbus Helicopters i caracali.
Dziennikarzom dopytującym o termin rozstrzygnięcia postępowania prowadzonego według formuły przewidzianej dla zakupów istotnych dla bezpieczeństwa państwa szef resortu obrony zalecił cierpliwość. – W stosunku do lat, jakie zmarnował poprzedni rząd, kilkadziesiąt dni przesunięcia naprawdę nie jest wielkim problemem – przekonywał.
Tomasz Siemoniak (PO), szef resortu obrony w rządzie PO/PSL, wiele razy odrzucał zastrzeżenia obecnej ekipy do przetargu na śmigłowce wsparcia. Jego zdaniem helikopterowy przetarg dla wojska był rzetelny, a warunki dla wszystkich oferentów były takie same.
Macierewicz konsekwentnie unikał w Brukseli podania terminu rozstrzygnięcia helikopterowego konkursu, w którym oprócz Airbusa mają uczestniczyć WSK Świdnik/ Leonardo i PZL Mielec, podkarpacka firma należąca do Lockheed Martin – zbrojeniowego giganta z USA.
Według najnowszych planów MON zamierza kupić 16 śmigłowców – osiem w wersji dostosowanej do potrzeb sił specjalnych i osiem przeznaczonych do zadań morskich.
Nie ma jednak pewności, czy taki scenariusz zakupów będzie tym razem zrealizowany.
Już 10 października 2016 r. szef MON w zakładach PZL Mielec zapowiedział, iż pierwsze black hawki dla sił specjalnych zostaną dostarczone jeszcze w 2016 r. Przedstawiając w Sejmie informację na temat przetargu na śmigłowce, Macierewicz zapowiadał, że helikoptery w ramach nowego postępowania zostaną dostarczone w 2018 r. Wkrótce potem MON przedstawiło założenia, zgodnie z którymi armia otrzyma pierwsze śmigłowce w 2017 r.
W połowie stycznia Macierewicz mówił, że pierwsze dwa śmigłowce zostaną dostarczone na przełomie stycznia i lutego. Natomiast przed tygodniem oświadczył, że stanie się to w marcu.