NFOŚ uznał, że wniosek o dofinansowanie projektu "Budowa instalacji termicznego przekształcania frakcji energetycznej z odpadów pochodzących z odpadów komunalnych, z odzyskiem energii elektrycznej i cieplnej wraz z infrastrukturą towarzyszącą" spełnił kryteria formalne oraz został oceniony pozytywnie według kryteriów merytorycznych I stopnia". To pierwszy krok na drodze uporządkowania gospodarki śmieciowej stolicy Warmii i Mazur oraz okolicznych gmin.

Plan zakłada m.in. zwiększeniu selektywnej zbiórki odpadów czy mniejszemu marnotrawstwa żywności. Spalarnia zamieniłaby odpady w prąd i ciepło i zlikwidowała okoliczne wysypiska gminne. Łączny koszt inwestycji to 633 mln zł (za te pieniądze m.in. ma powstać 56 nowych punktów selektywnej zbiórki odpadów, a rekultywacji ma być poddanych 13 składowisk śmieci).

Takich pieniędzy nie ma ani miasto, ani gminy, ani samo Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Olsztynie. Dlatego 30 grudnia 2016 roku MPEC złożyło do NFOŚiGW wniosek o dofinansowanie projektu. Planowany poziom dofinansowania pozwoli na sfinansowanie połowy wartości kosztów inwestycji.

Przedsięwzięcie realizowane będzie w formule partnerstwa publiczno-prywatnego z udziałem Polskiego Funduszu Rozwoju oraz banków finansujących. Zainteresowanie finansowaniem projektu wykazały banki polskie: Bank Gospodarstwa Krajowego i Bank PKO BO, jak również banki europejskie: Europejski Bank Rozbudowy i Rozwoju oraz Europejski Bank Inwestycyjny.

Droga do uzyskania finansowania jest jeszcze długa, bowiem projekt wymagać będzie notyfikacji przed Komisją Europejską.

Od początku inwestycja wzbudza też sprzeciwy. Chodzi przede wszystkim o partnerstwo publiczno-prywatne i ewentualne przejęcie przez podmiot prywatny kontroli nad miejskim ciepłem. Także nie wszystkim okolicznym gminom podobają się inwestycje związane ze spalarnią. Są to m.in. instalacje śmieciowe w miejscowości Łęgajny pod Olsztynem czy instalacja w Bezledach pod Bartoszycami.

Władze Olsztyna z prezydentem Piotrem Grzymowiczem na czele są jednak zdeterminowane, by doprowadzić do zbudowania spalarni. Olsztyn od dziesięcioleci zmaga się z rosnącym problemem śmieci. Wożenie ich na składowisko pod Mławę jest kosztowne (ceny wzrosły kilkukrotnie w ciągu ostatniej dekady, NIK stwierdził, że miasto przepłaciło co najmniej 2 mln zł) i nieperspektywiczne.