Dlaczego warto mieć CSR wpisany w strategię biznesu, na czym polega odpowiedzialność środowiskowa firm, o czym nie mogą zapominać odpowiedzialne spółki, ale także o współpracy biznesu z samorządem mowa była podczas debaty „Trendy CSR – za co musi być odpowiedzialny biznes", zorganizowanej przez „Rzeczpospolitą" w ramach projektu „Biznes odpowiedzialny w Polsce".

Wartości w DNA

– Odpowiedzialność środowiskowa i społeczna jest kluczową rolą firmy i powinna być bardzo mocno wpisana w jej DNA. W większości korporacji to już się dzieje, bo firmy, które są zaangażowane w działanie na poziomie globalnym, dostrzegają problemy, z którymi boryka się cały świat – mówiła Maria Andrzejewska, dyrektor Centrum UNEP/GRID-Warszawa.

Jej zdaniem punkt, w którym się znaleźliśmy, i wydarzenia pandemiczne uświadomiły nam, jaki jest system wartości. – Że pewne rzeczy zaniedbaliśmy, inne zignorowaliśmy, a jeszcze innych po prostu nawet nie dopuszczaliśmy jako możliwego scenariusza. A jednak się wydarzył. W pewnym stopniu firmy, przede wszystkim wielkie biznesy, negowały to, o czym naukowcy mówili od dawna. Bo zagrożenie pandemią, zmianami, które nastąpiły, było sygnalizowane od wielu, wielu lat – uważa Maria Andrzejewska. – Bardzo ważne jest, by firmy angażowały się w działania o charakterze stricte społecznym, docierając znacznie szerzej niż do ich bezpośrednich interesariuszy.

Jej zdaniem dobrze się stało, że w czasie pandemii biznes zwielokrotnił działania związane z odpowiedzialnością społeczną. Powinien jednak adoptować się do dynamicznej rzeczywistości i dostrzegać dziejące się zmiany. – Sytuacja kryzysowa, w której jesteśmy, powinna nie tylko inspirować biznes do budowania swego rodzaju odporności na to, co mogą przynieść kolejne kryzysy, ale przede wszystkim zmienić model funkcjonowania. Wzrost gospodarczy nie może opierać się na niepohamowanej eksploatacji naszej planety, ale na poszanowaniu kapitału, jaki od niej otrzymaliśmy. Zmieniający się klimat i utrata różnorodności biologicznej są kluczowymi wyzwaniami, które w pewnym sensie doprowadziły do obecnego kryzysu – podkreśliła dyrektor Centrum UNEP/GRID-Warszawa.

Dodała, że to ważne, że biznes angażuje się w aktywności niezwiązane bezpośrednio z jego działalnością i że coraz częściej nie jest to związane wyłącznie z efektem wizerunkowym. – Czasami względy wizerunkowe nie są w stanie przysłonić negatywnego oddziaływania biznesu. Bo jeżeli firma zanieczyszcza np. rzeki i robi to stale i w znaczącym stopniu, to nawet jeśli wesprze jakiś ważny cel, to wizerunkowo niczego to nie zmieni – zauważyła Maria Andrzejewska.

Jakie są oczekiwania samorządów wobec firm, które chcą być odpowiedzialne społecznie? – Jako samorządowcy i miasta, które szanują współpracę ze wszystkimi stronami, oczekujemy przede wszystkim, że firmy będą rozumiały, że są częścią miasta, wchodzą w tkankę społeczną, więc w naturalny sposób w swoje działania muszą także wpisywać działania miasta. Chodzi o zrozumienie, że to nie miasto i nie społeczność lokalna mają się dostosowywać do poczynań biznesu, tylko odwrotnie. To także buduje późniejszą siłę przedsięwzięć, które powstają w taki sposób. Biznes, rozumiejąc potrzeby lokalne i umiejętnie się w nich poruszając, buduje swój potencjał – podkreślił Mariusz Wiśniewski, pierwszy zastępca prezydenta Poznania. Dodał, że miasto ze swojej strony dba o dobre relacje z biznesem.

Jego zdaniem inwestorzy z różnych sektorów – budownictwa mieszkaniowego, biurowego, ale też produkcji przemysłowej, nowoczesnych usług dla biznesu czy usług użyteczności publicznej – coraz lepiej rozumieją, że muszą pamiętać o społecznej odpowiedzialności i potrzebują dobrej współpracy z samorządem. – Musi ona wykraczać poza dotychczasowe schematy, jak pomoc charytatywna dla jakiejś grupy mieszkańców. To są działania bardziej daleko idące, wchodzące wprost w przestrzeń miasta, gdzie potrzebne jest wypracowywanie rozwiązań wspólnie z mieszkańcami, z samorządem. To także działania świadczące o poczuciu odpowiedzialności za otoczenie, zieleń, jakość powietrza, wody. Ale też często bardziej doraźne, tak jak teraz, w pandemii – wymieniał przedstawiciel Poznania.

Zwrócił uwagę na wielkie zaangażowanie w mieście wielu podmiotów, zarówno z kapitałem krajowym, jak i zagranicznym, w pomoc służbie zdrowia i uczniom. – Zdarzało się, że firmy pomagały szpitalom szybciej niż przeznaczone do tego służby. Przekazywały także np. pilnie potrzebne komputery dla dzieci do nauki zdalnej. Za to należą im się wielkie podziękowania – podkreślił Mariusz Wiśniewski.

Potrzebni nowi liderzy

O spojrzeniu swoich organizacji na kwestie związane z CSR mówili przedstawiciele biznesu. Izabela Rakuć-Kochaniak, prezes Fundacji Veolia Polska i dyrektor ds. CSR Veolia Energia Polska, podkreśliła, że Fundacja jest bardzo zaangażowana we współpracę z miastami, przede wszystkim mniejszymi i średnimi, które potrzebują wsparcia w kształceniu nowoczesnych liderów.

– Realizujemy szereg różnego rodzaju projektów o charakterze edukacyjnym w obszarze środowiska i ekologii. Jest to związane ze specyfiką branży, w której działamy. Czujemy się odpowiedzialni za wpływ na środowisko naturalne, ale także przyświeca nam cel, jakim jest współpraca pomiędzy sektorami – poszerzanie wiedzy i świadomości wyzwań związanych ze zrównoważonym rozwojem miast wśród lokalnych społeczności. Badania PAN pokazały, że z 255 polskich miast aż 122 są zagrożone wieloma zjawiskami kryzysowymi, takimi jak spadek ludności, szczególnie osób młodych i aktywnych zawodowo. Problemem staje się rozwój przedsiębiorczości lokalnej czy wspomniane kwestie środowiskowe, przykładowo niska emisja – wskazywała prezes Fundacji Veolia Polska.

Veolia współpracuje jednak także z dużymi miastami. – Nasz flagowy projekt, Szkoła Liderów Miast, realizowany od czterech lat wspólnie z Fundacją Szkoła Liderów, jest odzwierciedleniem naszego przekonania, że miasta potrzebują silnego przywództwa, ludzi zjednoczonych wokół wspólnych celów. Ideą programu jest kształcenie wizjonerów, lokalnych przywódców, osób, których działalność oparta jest na głębszych wartościach i zaufaniu. Wspieramy ludzi, którzy potrafią zebrać wokół siebie grupy społeczników, aktywistów miejskich, ale także lokalnych przedsiębiorców i samorządowców, by móc wspólnie pracować na rzecz miasta. Czyli przede wszystkim diagnozować problemy, z jakimi miasto się boryka. Siadając przy jednym stole, prowadząc otwarte, często trudne rozmowy, uczą się rozwiązywać konflikty – doprowadzając je do szczęśliwego finału, prezentując swoje projekty i rekomendacje dla rozwiązania istniejących w mieście problemów, które następnie są prezentowane przedstawicielom władz miasta – opowiadała Izabela Rakuć-Kochaniak. – Jako Grupa Veolia w Polsce działamy w myśl zasady, że sens mają tylko długofalowe programy i projekty o charakterze CSR, takie, które mają szanse przynieść realną zmianę – dodała.

Szkoła Liderów Miast obejmuje dzisiaj swoim zasięgiem 12 miast. Wiosną planowana jest II edycja programu w Poznaniu. Jak podkreśliła prezes Fundacji Veolia Polska, I edycja pokazała tam „absolutnie wyjątkowe" zaangażowanie lokalnej społeczności, samorządowców, aktywistów, przedstawicieli biznesu i różnych nieformalnych grup miejskich. Wyraziła także nadzieję, że rozwiązania wypracowane przez grupy inicjatywne zostaną wkrótce zrealizowane.

Wkracza ESG

W przyszłym roku zacznie obowiązywać unijne rozporządzenie, które obliguje firmy zarządzające funduszami i aktywami do publikowania szeregu wskaźników z zakresu ESG (ang. Environmental, Social and Corporate Governance, czyli działania z zakresu środowiska, odpowiedzialności społecznej i ładu korporacyjnego). Jak te organizacje oceniają swoją działalność w tym zakresie, mówiła Małgorzata Rusewicz, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych.

– Otwiera się zupełnie nowy rozdział. Co prawda już 10 marca tego roku firmy inwestycyjne musiały opublikować oświadczenia, dotyczące ich przygotowania do realizacji przepisów w zakresie odpowiedzialnego i zrównoważonego rozwoju, więc te pierwsze informacje już wyszły świat i pokazują strategie i podejście firm inwestycyjnych, funduszy emerytalnych, które zarządzają produktami emerytalnymi, do tego, jak będą patrzeć na inwestycje, uwzględniając nowe wymogi unijne – wskazała Małgorzata Rusewicz.

Jej zdaniem już dotąd widać było pewien trend wśród dużych spółek, dużych funduszy inwestycyjnych. – Pojawiły się pierwsze fundusze inwestycyjne, które były stricte zielone, ale był to trend powolny. Nie można też powiedzieć, że dotychczas fundusze emerytalne czy inwestycyjne kierowały się szczególnym naciskiem na kwestie związane z wymogami wobec emitentów w tym zakresie – powiedziała Małgorzata Rusewicz. Zwróciła także uwagę na zmianę jakościową w działaniach i oczekiwaniach wobec firm. – Dotychczas w dużym stopniu działania po stronie emitentów były skupione na projektach CSR, o charakterze mocno społecznym, ekologicznym. Ale dzisiaj mówimy o zupełnie innych rozwiązaniach. Mówimy o raportowaniu niefinansowym, o zupełnie nowych politykach, o czymś, co będzie miało wpływ na modele funkcjonowania firm w krótkim, średnim i długim okresie. To całkowicie nowe otwarcie w tym obszarze – podkreśliła.

Co to oznacza w praktyce? – Z jednej strony fundusze inwestycyjne będą wymagać od spółek, w które inwestują bądź chcą zainwestować, pokazania, co robią, jeżeli chodzi o zrównoważony rozwój. W jaki sposób wdrażają polityki związane z obszarem środowiskowym, społecznym i ładem korporacyjnym. Te wymogi idą dużo dalej niż obecnie obowiązujące rozwiązania, na przykład przy ładzie korporacyjnym, z którymi mieliśmy do czynienia w giełdowym kodeksie dobrych praktyk. Z drugiej strony same będą musiały doprecyzować w różnego rodzaju prospektach i informacjach internetowych to, w jaki sposób szacują np. ryzyko inwestycji w konkretną branżę czy firmę, przy uwzględnieniu przyjętych w nich działań i rozwiązań z zakresu ESG. To oznacza dosyć szerokie pole do zagospodarowania – oceniła Małgorzata Rusewicz.

Liczne grono funduszy ma w akcjonariacie giełdowa Grupa CIECH. Czy zauważa wzrost zainteresowania inwestorów obszarem ESG? – W ostatnim roku ogromnie wzrosło zainteresowanie tematyką ESG. Pandemia więc nie tyle zmieniła trendy, bo te obowiązywały od dawna, co bardzo je przyspieszyła – wyjaśnił Przemysław Wasilewski, dyrektor ds. relacji inwestorskich i ESG w CIECH.

– Sama koncepcja ESG została wymyślona przez finansistów. I choć może jako finansiści nie zawsze jesteśmy pasjonującymi mówcami, to jesteśmy przywiązani do liczb, do mierzenia. ESG to na pewno jedna z najważniejszych rzeczy wymyślonych przez finansistów. A stało się tak dlatego, że jednak bodźce ekonomiczne najbardziej działają na ludzi. Inwestorzy i strumienie pieniądza, które płyną przez świat, są największym wyrazicielem tych bodźców ekonomicznych. Obecnie mamy do czynienia ze zmianą pokoleniową. Do władzy i do pieniędzy dochodzi pokolenie milenialsów – to wciąż ludzie młodzi, ale już z pewnym doświadczeniem. I według wszelkich badań przedstawiciele tego pokolenia chcieliby, by ich decyzje finansowe, zarówno duże inwestycje, jak i małe, codzienne decyzje konsumenckie, odzwierciedlały ich wartości społeczne, polityczne lub ekologiczne. Coraz częściej słyszymy od naszych inwestorów, że oni z kolei odczuwają presję ze strony swoich inwestorów, by zwracać uwagę na te wartości. Ale obserwujemy, że presja ze strony inwestorów finansowych jest wciąż niewielka w porównaniu z presją naszych klientów – opowiadał Przemysław Wasilewski.

– Jest to związane z globalnymi łańcuchami wartości. My, jako firma chemiczna, jesteśmy gdzieś na samym początku tych globalnych łańcuchów. Być może ludzie o wielu naszych produktach nawet nie słyszeli, ale one są niezbędne do tego, by świat zmieniał się w dobrym kierunku. Dla konsumentów w obecnych czasach jest niezwykle ważne, a zapewne będzie jeszcze ważniejsze, to, jaki wpływ na środowisko wywierają produkty, które oni kupują. I my, jako część globalnego łańcucha dostaw, tym pytaniom, tej presji podlegamy – mówił przedstawiciel CIECH.

– Jeśli ktoś zapyta producenta samochodów elektrycznych, jaki wpływ na środowisko ma ich produkt, to on zapyta o to m.in. producenta opon, ten z kolei producenta krzemionki strąconej, która służy do tego, by opony były bardziej trwałe i energooszczędne. A producent krzemionki zapyta nas – producenta szklistego krzemianu sodu i sody kalcynowanej, która służy do jego produkcji. Po tym łańcuszku zapytań widać, że dużo bardziej szczegółowo niż inwestorom musimy odpowiedzieć naszym klientom, jaki mamy wpływ na środowisko. Raportujemy więc na przykład nasze emisje na poszczególnych etapach naszego łańcucha wartości czy działania związane z zasobami wody – opisywał Przemysław Wasilewski.

Siła w B Corp

Swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi podejścia biznesu do nowych obowiązków podzielił się Paweł Niziński, prezes firmy GoodBrand, reprezentant ruchu B Corp w Polsce. Zwrócił uwagę na jeszcze dość wąski, ale stale zyskujący na popularności trend sięgania przez firmy po certyfikat B Corp (B od angielskiego słowa „benefit" – korzyść; chodzi o organizacje, które kierują się zasadami społecznej odpowiedzialności biznesu i wartości zrównoważonego rozwoju mają wpisane w swoje strategie biznesowe).

– Ten ruch tworzy się dopiero od nieco ponad dziesięciu lat. Jego istotą jest zaangażowanie w transformację, która polega przede wszystkim na używaniu biznesu jako siły do polepszania świata. Firmy nie tyle konkurują o bycie najlepszymi na świecie, ile o bycie najlepszymi dla świata. I robią wszystko, by było to poparte transparentnym raportowaniem – wskazał Paweł Niziński.

Dodał, że globalnie na bardzo wymagający audyt, który prowadzi do uzyskania certyfikatu B Corp zdecydowało się ok. 100 tys. firm. – B Corpami na świecie jest prawie 4 tys. firm. Więc jest to bardzo ekskluzywny klub, a jest w nim cała plejada znanych marek. To są bardzo dobre, mocno stojące na nogach biznesy, robiące coś więcej dla świata – stwierdził Paweł Niziński. – Jednak gdy patrzymy na mapę B Corpów, to odzwierciedla ona stary podział żelaznej kurtyny. Dość dużo, ok. 600, takich organizacji jest w Europie Zachodniej, a tylko pojedyncze są rozsiane w Europie Środkowej – mówił.

Dlaczego tak się dzieje? – Myślę, że jest to mocno powiązane ze spowolnioną dyfuzją nowych modeli biznesowych. Może to wynikać z pokutującego u nas starego konceptu CSR, tworzenia programów de facto nierozwiązujących rzeczywistego problemu społecznego czy środowiskowego, a jedynie poprawiających wizerunek. Ale też pewnie z tego, że w Polsce kapitalizm ciągle jest bardzo młody i że jeszcze ciągle przedsiębiorczości towarzyszy pazerność i rozumienie wartości, jaką tworzy biznes, jako głównie wartości właścicielskiej – powiedział ekspert.

Jego zdaniem obecne przemiany mają też związek ze wspomnianą już zmianą pokoleniową i zmianą warty w biznesie. – Cały ruch B Corpów i transformacja w stronę nowego paradygmatu biznesowego i społecznego, o której rozmawiamy, oznacza przejście ku zupełnie innemu postrzeganiu tworzonej wartości. Tak jak kapitalizm Friedmanowski był kapitalizmem właścicielskim, tak ten nowy, tworzący się na naszych oczach model, to model kapitalizmu interesariuszy, w którym tworzymy wartość nie tylko dla właścicieli, ale też bardzo mocno dla innych interesariuszy naszego biznesu, łącznie ze środowiskiem i odpowiedzialnością za kolejne pokolenia – podsumował Paweł Niziński.

Alfred Kubczak, dyrektor ds. korporacyjnych Żabka Polska

Żabka to najdynamiczniej rozwijająca się sieć convenience w Europie. Z dumą patrzymy nie tylko na wyniki finansowe i ekspansję naszej sieci. Żabka to przede wszystkim ludzie, którzy ją tworzą: nasi pracownicy, współpracownicy i franczyzobiorcy. Dlatego w centrum naszej uwagi stawiamy człowieka i jego potrzeby, nie zapominając o odpowiedzialności za środowisko i najbliższe otoczenie. Dbając o rozwój przedsiębiorczości i sukces naszych franczyzobiorców, kreujemy nowe miejsca pracy i wpływamy na rozwój lokalnych społeczności. Pandemia okazała się ważnym sprawdzianem dla franczyzy. Trudne czasy sprawiły, że na znaczeniu zyskało posiadanie doświadczonego i sprawdzonego partnera w biznesie oraz działanie w branży o stabilnej pozycji. Wsparcie firmy, która elastycznie reaguje na zmieniające się potrzeby rynku oraz dysponuje odpowiednimi zasobami i know-how, stało się ważne jak nigdy wcześniej. Szybkie działania podjęte przez Żabkę sprawiły, że franczyzobiorcy mogli stabilnie prowadzić swoje sklepy.

Od początku pandemii dostarczaliśmy im np. środki ochrony indywidualnej, by zarówno prowadzący sklepy, jak i klienci czuli się w nich bezpiecznie. W czasie pandemii jasne stało się dla nas, że priorytetem jest zapewnienie bezpieczeństwa naszym franczyzobiorcom, ich pracownikom oraz klientom, ale także bezpieczeństwo i zdrowie nas wszystkich. Nie mieliśmy wątpliwości, że warunkiem niezbędnym do skutecznego zmierzenia się z nadzwyczajną sytuacją jest wspólne działanie. Dlatego Żabka, od ponad roku, aktywnie angażuje się w pomoc na rzecz walki z pandemią. Na ten cel przeznaczyliśmy już ponad 11 mln zł, z których zakupiono m.in. nowoczesny kontenerowy tomograf komputerowy dla szpitala w Gorzowie Wielkopolskim, 100 mobilnych ultrasonografów, respirator oraz testy w kierunku SARS-CoV-2. W początkowym etapie realizowaliśmy duże projekty pomocowe, wspierające państwową służbę zdrowia, w drugim – skupiliśmy się na działaniach lokalnych. W sumie pomoc trafiła do ponad 200 instytucji.

Pandemia trwa, więc i my nieprzerwanie wspieramy szpitale i instytucje. Podejmujemy też wiele kroków w trosce o środowisko naturalne i wspieramy konsumentów w budowaniu dobrych nawyków. W tym celu np. wycofaliśmy torby plastikowe ze sklepów, zastępując je torbami papierowymi, i jako pierwsza sieć w Polsce wprowadziliśmy płatne torebki papierowe na warzywa i owoce. W napojach marek własnych wprowadziliśmy butelki pochodzące w 100 proc. z recyklingu. W wybranych sklepach testujemy działanie gospodarki o obiegu zamkniętym dla marki własnej OD NOWA, a pod koniec ubiegłego roku połączyliśmy siły z Żywiec Zdrój i wspólnie wdrażamy EKOmaty – automaty do selektywnej zbiórki opakowań po napojach z plastiku i metalu. To tylko wybrane działania Żabki w tym zakresie, a my ciągle czujemy niedosyt i pracujemy nad kolejnymi projektami. Mając ok. 2,5 mln klientów dziennie, współpracując z ponad 5,6 tys. franczyzobiorców oraz kilkoma tysiącami pracowników, mamy ogromną moc, by codziennymi decyzjami zmieniać świat na lepszy.