Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że BGŻ BNP Paribas poważnie interesuje się Raiffeisen Polbankiem. Odbyła się już tzw. management presentation, podczas której zarząd tego banku przedstawił jego sytuację. Na spotkaniu obecni mieli być nie tylko przedstawiciele zarządu BGŻ BNP Paribas, ale też francuskiej spółki matki BNP Paribas. Rozpoczyna się due diligence, czyli badanie ksiąg Raiffeisen Polbanku.

Zapytany o te doniesienia BGŻ BNP Paribas sprawy nie komentuje, podobnie Raiffeisen Polbank.

Due diligence nie oznacza jednak, że do transakcji na pewno dojdzie (jeśli nie, to bank musi zadebiutować do połowy maja na GPW). Kluczowa będzie wycena i skłonność RBI, austriackiego właściciela Raiffeisen Polbanku, do sprzedaży ze stratą.

W rozpoczętym w czerwcu IPO banku, zakończonym fiaskiem, inwestorzy oferowali wycenę nawet niższą niż 0,6 wartości księgowej. Ale w tej ofercie nie zakładano wydzielenia problematycznych kredytów walutowych.

Pytanie, czy mający niską rentowność Raiffeisen Polbank, nawet pozbawiony tych kredytów, może być wyceniony istotnie wyżej. Pewnym wyznacznikiem może być przejęcie części Deutsche Banku Polska przez BZ WBK, które zakłada wycenę równą 0,6 wartości księgowej (BZ WBK nie przejmie kredytów walutowych).

– Teraz w polskim sektorze bankowym skala liczy się jak nigdy wcześniej. Dzieje się tak ze względu na wyższe koszty regulacyjne, wymogi kapitałowe, podatek bankowy. Większe banki mają zwykle niższe koszty finansowania, dzięki czemu mogą oferować tańsze produkty, co przekłada się na ich konkurencyjność. Zazwyczaj duże instytucje są bardziej efektywne kosztowo i mają niższe współczynniki kosztów do dochodów – mówi Łukasz Jańczak, analityk Ipopemy. Do tego dochodzą konieczne wydatki na systemy IT, sięgające setek milionów złotych, które są podobne dla dużych i małych banków, więc te pierwsze są bardziej efektywne, bo koszty IT rozkładają się na większą liczbę klientów.

więcej w  „Parkiecie"