Sbierbank otrzymał 100 proc. spółki PanKlub, która ma w Rosji i krajach WNP sieć sklepów firmowych duńskiej firmy jubilerskiej Pandora opartych na franczyzie. Bank pohandluje biżuterią raczej z przymusu niż wyboru.

Wcześniej wystawił bowiem na sprzedaż posiadane 35 proc. akcji PanKlub (bank a dokładnie jego inwestycyjny oddział Sbierbank CIB, kupił je w maju 2014 r bogacza Maksima Nagotkowa), ale nie było nań chętnych. Druga strona kontraktu - cypryjski holding Trellas należący do Nagotkowa, posiadacz 65 proc. akacji PanKlub, nie wykupił tego pakietu w banku (był to zastaw pod udzielony w maju 2014 r kredyt ok. 13,6 mld rubli). Tak więc Sbierbank przejął całą sieć, podała gazeta Kommersant.

Sytuacja nie jest dla banku korzystna: „Nie ma sensu, by bank był właścicielem aktywu niezgodnego z profilem działalności, a znalezienie inwestora jest w obecnych warunkach bardzo trudne" - przyznał gazecie anonimowy pracownik Sbierbanku.

Anna Lebsak-Klejmans dyrektor generalna Fashion Consulting Group przyznaje, że nie wiadomo na tę chwilę, ile warta jest rosyjska sieć Pandora. Gospodarka rosyjska jest w recesji, popyt na luksusowe dobra spada; nie wiadomo jak długo potrwa ten spadek więc branża jubilerska to teraz problematyczny segment rynku. W długoletniej perspektywie aktyw Sbierbanku może być interesujący dla inwestorów. Marka jest znana i oferuje biżuterię na kieszeń klasy średniej. Warunek jest jeden - Rosjanie muszą wrócić do luksusowych zakupów.